Ubywa ubogich. Jesteśmy coraz majętniejsi?

Rekordowa inflacja, wszechobecna drożyzna, widmo biedy i bankructw. Wydawać by się mogło, że w dobie kryzysu liczba petentów MOPR wzrośnie. Tymczasem jest zupełnie na odwrót – coraz mniej osób zgłasza się po zasiłek.

Według najnowszych danych GUS w październiku inflacja w Polsce wyniosła 17,9 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 1,8 proc. Po raz ostatni w naszym kraju z tak wysoką inflacją mieliśmy do czynienia w grudniu 1996 roku, gdy wskaźnik wynosił 18,5 proc.

Kryzys zagląda ludziom do kieszeni i zaczynamy ograniczać wydatki, a mimo to i tak ciężko związać koniec z końcem, bo wszystko drożeje w zastraszającym tempie. Wydawać by się mogło, że w tej sytuacji coraz więcej osób będzie zmuszonych do zwrócenia się o pomoc do opieki społecznej. Tymczasem, jak się okazuje, jest odwrotnie. Podopiecznych MOPR wcale nie przybywa. Mało tego, znaczna część z nich wyszła z biedy i nie potrzebuje już zasiłków. Liczba osób ubiegających się o świadczenia z pomocy społecznej na koniec października wynosiła 2996, podczas gdy w tym samym okresie minionego roku przyjęto 3462 wniosków.

– Główne powody udzielania pomocy finansowej to: żywność, opłaty mieszkaniowe, leki i koszty leczenia – wymienia Anna Szalast, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie.

Widać też spadek zainteresowania usługami opiekuńczymi (235 osób objętych świadczeniem w tym roku, 255 – w 2021 r.). (pc)