Uciekł, bo podpalił?

Zaprószył ogień w salonie i wyszedł. W mieszkaniu wybuchł pożar. Gapie podziwiali i komentowali natychmiastową interwencję strażaków. Po wszystkim pijany podpalacz wrócił i zamknął się w domu przed policją.

 

Około godz. 19, w niedzielę (25 września) na os. Kościuszki zawrzało. W bloku przy ul. Połanieckiej wybuchł pożar. Ludzie powychodzili z mieszkań i całymi rodzinami przyszli zobaczyć, co się dzieje. Po chwili na miejsce przyjechały dwa zastępy straży pożarnej.
– W mieszkaniu nikogo nie było, drzwi były zamknięte. Strażacy weszli do środka przy użyciu sprzętu burzącego – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik straży pożarnej w Chełmie.
Paliła się wersalka w pokoju. Strażacy odcięli prąd, zakręcili zawór przy kuchni gazowej, ugasili płomienie strumieniem wody i przewietrzyli mieszkanie. Wszystkie ściany były okopcone, ale na szczęście pożar nie zdążył się rozprzestrzenić. Straty oszacowano na ok. 10 tys. zł.

Jak ustalili strażacy, doszło do zaprószenia ognia. Mieszkanie zajmowała kobieta ze swoim partnerem i matką. W czasie pożaru obie, jak mówili sąsiedzi, chowały się za drzewami na osiedlu. Sąsiedzi widzieli też uciekającego mężczyznę. Przed godz. 21, kiedy sytuacja została opanowana, wrócił on do spalonego mieszkania i zamknął się w środku. Po chwili wróciła też kobieta, z którą mieszka. Ona wpuściła do mieszkania policjantów.
– W związku z tą sprawą zatrzymany został 46-letni mężczyzna zamieszkujący to mieszkanie. W momencie zatrzymania był nietrzeźwy – informuje asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy chełmskiej komendy. (pc)