Udusił się przewodem do wzywania pomocy

Na początku lutego wyskoczył z okna szpitala, przeżył i trafił do kliniki w Lublinie. Po powrocie do chełmskiej lecznicy po raz kolejny targnął się na własne życie. Tym razem skutecznie. Przykuty do łóżka, na leżąco, udusił się kablem do wzywania pomocy. Sąsiad z sali w tym czasie spał.

We wtorek (20 lutego), nad ranem, 72-letni pacjent oddziału urazowo-ortopedycznego został znaleziony martwy na szpitalnym łóżku. Prokuratura Rejonowa w Chełmie, która wszczęła śledztwo w sprawie jego śmierci, wykluczyła udział osób trzecich. To było ewidentne samobójstwo. Z kabla do wzywania pomocy mężczyzna zrobił sobie pętlę i owinął nią szyję. Dokończył to, co zaczął kilka tygodni temu.
(2 lutego) W trakcie nagrywania zdjęć ekipy TVN24 w chełmskim szpitalu odnośnie sytuacji na pediatrii, za plecami kamerzysty przeszedł starszy pan (wówczas pacjent oddziału wewnętrznego) wraz z synem, by z boku obserwować całą akcję. Syn zapatrzył się na moment, a w tym czasie starszy pan otworzył okno wychodzące na daszek nad wejściem do szpitala, wszedł na niego i skoczył. Runął na chodnik przed schodami do lecznicy. Ze złamaną nogą, urazem miednicy i kręgosłupa został przetransportowany do lubelskiej kliniki. (16 lutego) Po operacji kręgosłupa został ponownie przywieziony do chełmskiego szpitala, celem dalszej rekonwalescencji. W nocy z poniedziałku na wtorek, gdy jego sąsiad z sali spał na łóżku obok, unieruchomiony na łóżku 72-latek targnął się na życie. Starszy pan cierpiał na depresję po śmierci żony.
Z wyników przeprowadzonej dzień po jego śmierci sekcji zwłok wynika, że zgon nastąpił przez zadzierzgnięcie (zagardlenie). Mimo to śledczy badają sprawę. Konieczne będzie m.in. ściągnięcie dokumentacji medycznej 72-latka i przesłuchanie lekarza dyżurnego, by sprawdzić, czy nie doszło do zaniedbania ze strony personelu oddziału. (pc)