Ursus podbija Niemcy

– To dzięki interwencji wicepremiera Mateusza Morawieckiego udało się zdobyć uznanie polskiej homologacji dla naszych ciągników, co otworzyło dla nich rynek niemiecki i doprowadziło do aż czterokrotnego wzrostu sprzedaży – stwierdził wojewoda Przemysław Czarnek podczas piątkowej wizyty w lubelskiej fabryce ciągników Ursus.
Wojewoda do Ursusa wpada mniej więcej co dwa miesiące, a więc wtedy, kiedy trzeba przypomnieć o sukcesach polityki ekonomicznej obecnego rządu. – Pięć filarów rozwoju gospodarczego Polski z planu Odpowiedzialnego Rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego jest realizowanych w praktyce – powtarzał wojewoda i tym razem.
Strona niemiecka odmawiała możliwości rejestracji ciągników Ursusa mimo posiadania przez nie ważnych europejskich homologacji. – Niemieccy urzędnicy, dotychczas nieodpowiednio interpretujący obowiązujące w Unii Europejskiej przepisy dotyczące specyfikacji ciągników rolniczych, obecnie bez żadnych przeszkód zezwalają na rejestrację ciągników marki Ursus – mówi  Marek Włodarczyk, dyrektor handlowy Ursusa.

Niemcy to jeden z filarów eksportu spółki. Firma szczyci się także egzotycznymi partnerami. Od 2013 roku eksportuje ciągniki do Kenii, a od ponad roku – do Tanzanii. Sumy zawartych przed rokiem kontraktów z tymi państwami przekraczają 90 milionów złotych. Poza dostarczeniem ciągników Ursus zapewnia dostawę przyczep, części zamiennych, centra serwisowe oraz szkolenia załóg.
Ursus coraz pewniej czuje się też oferując swoje wyroby polskim rolnikom. Firma w swych trzech zakładach (poza Lublinem także w Dobrym Mieście i w Opalenicy) produkuje rocznie ok. 1,5 tysiąca ciągników i kilka tysięcy maszyn rolniczych. Obecnie ma ok. 8,5 proc. udziałów w krajowym rynku.
– Zgłaszajcie się bezpośrednio do nas z problemami. Czasy, gdy państwo obawiało się przedsiębiorców, bezpowrotnie minęły! – zaapelował korzystający z okazji wojewoda Czarnek. TAK, CH