Uwaga, miny!

Spod topniejącego śniegu wyłonił się obraz obrzydliwy. Chełm usiany jest psimi kupami. Mimo kar i apeli właściciele czworonogów wciąż ignorują nakaz sprzątania po swoich pupilach. A pozostali muszą uważać jak chodzą, żeby przypadkiem nie wdepnąć. I podziwiać widoki…

– Ludziom się wydaje chyba, że psie kupy wyparowują. Szczególnie w zimie, kiedy wszystko przykrywa biały puch. A gdy tylko śnieg stopnieje, jest masakra. Całe miasto, za przeproszeniem, w g… – skarży się nas Czytelnik.
I nie sposób mu się nie dziwić. Widoki, jakie odsłoniły się przy dodatnich temperaturach, nie należą do najpiękniejszych.
A regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Chełma stanowi jasno: osoby będące właścicielami bądź opiekunami zwierząt domowych, w szczególności psów, zobowiązuje się do natychmiastowego usuwania zanieczyszczeń z każdego miejsca publicznego zanieczyszczonego przez zwierzę.
Niestosowanie się do przepisów może grozić mandat w wysokości nawet 500 zł. Chociaż komendant Straży Miejskiej przyznaje, że w takich przypadkach kończy się na o wiele mniej dotkliwych karach. – Najczęściej na pouczeniu i poleceniu uprządkowania terenu po psie – mówi komendant Marek Huk.

Jak nie kijem, to marchewką?

Urząd Miasta już kilka tam temu wyszedł na przeciw właścicielom czworonogów i za darmo rozdaje woreczki z nadrukiem „Czyste miasto – wspólna sprawa”, służące do pozbywania się z trawników psich odchodów.
– W tym roku wydaliśmy ich już 2,4 tys. W całym ubiegłym roku – 8,5 tys. – informuje Agnieszka Gromadzka z Urzędu Miasta. Choć liczby te brzmią imponująco, zgodnie z rejestrem zaledwie około 70 osób stale odbiera woreczki.
Oprócz woreczków mieszkańcy w magistracie mogą też nabyć kartonowe pudełka służące do ich przechowywania. W tym roku miasto wydało ich blisko 50 sztuk.
Należy też wspomnieć o psich stacjach. Nowiuteńkie, estetyczne stojaki, a w nich bezpłatne worki na psie odchody pojawiły się w Chełmie kilka lat temu. Dziś znajdują się w ośmiu punktach: na skwerach przy ul. Szarych Szeregów, ul. Kościuszki, ul. Jedność, na rogu ul. Mickiewicza i Sienkiewicza, w ogródku jordanowskim i w parkach – międzyosiedlowym przy ks. Mrozka, przy ul. Lubelskiej i na „Górce”.
Wielu mieszkańców ten pomysł pochwala, ale wątpi w to, że problem psich odchodów uda się w Chełmie wyeliminować. – Jeśli ktoś nie sprząta, to nawet jeśli mu się pod nos podstawi worki, to i tak sprzątać nie będzie – komentują. (mg)