Victoria sprawiła niespodziankę!

VICTORIA ŻMUDŹ – LEWART LUBARTÓW 2:1 (0:1)
0:1 – Zuber (7), 1:1 – Adamczuk (52), 2:1 – Rzążewski (67).
VICTORIA: Łopąg (25 Wasyniuk) – Brodalski, Wagner, Rzążewski, Grądzki, Paskiv, Adamczuk (65 Furta), Misztal (70 Kasprzycki), Sawa, Kołodziejczyk, Tywoniuk (90+1 Żmuda).
Faworytem meczu byli wyżej notowani piłkarze Lewartu Lubartów, którzy w tym sezonie odebrali punkty najlepszym drużynom rozgrywek. Ostatnio Lewart pokonał naszpikowany zawodnikami z ekstraklasy zespół rezerw Górnika Łęczna. Dla Victorii był to kolejny mecz o „życie”. Podopieczni Piotra Molińskiego, chcąc się utrzymać w IV lidze, musieli sięgnąć po trzy punkty. Tym bardziej, że przed nimi dwie trudne konfrontacje, z Lublinianką i Kryształem Werbkowice, gdzie o punkty będzie niezwykle trudno.
Początek w wykonaniu Victorii wyglądał obiecująco. – Stworzyliśmy sobie dwie dobre sytuacje, których jednak nie wykorzystaliśmy – mówił po meczu Piotr Moliński. – Niestety, kilka minut później goście szybko sprowadzili nas na ziemię, zdobywając gola. Lewart w pierwszej połowie grał dobrą piłkę, miał więcej sytuacji strzeleckich i gdyby nie bardzo dobre interwencje naszych bramkarzy, najpierw Michała Łopąga, a potem Damiana Wasyniuka, wynik mógł być dla nas bardziej niekorzystny.
Gospodarze mieli jedną okazję do wyrównania. Mateusz Tywoniuk znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lewartu, ale powracający obrońca odepchnął go i napastnik Victorii upadł na murawę. – Według nas sędzia powinien podyktować rzut karny i pokazać rywalowi czerwoną kartkę – twierdził po meczu trener Moliński.
W przerwie meczu w szatni gospodarzy doszło do motywującej rozmowy. – Powiedziałem chłopakom, że umiejętnościami może i Lewart nad nami góruje, ale ambicją i wolą walki możemy wiele zdziałać. Druga połowa była już zupełnie inna, bardziej wyrównana, a nawet to my mieliśmy więcej sytuacji do zdobycia bramki – opowiada P. Moliński.
Już w 52 min. gospodarze doprowadzili do remisu. Po rzucie wolnym Wiktor Adamczuk dostał prostopadłe podanie i kopnął piłkę na bramkę gości. Bramkarz Lewartu, oślepiony przez słońce, próbował wybić ją nad poprzeczkę, ale uczynił to tak niefortunnie, że futbolówka wpadła do siatki. Zdobyty gol dodał gospodarzom skrzydeł. W 67 min. po dośrodkowaniu Jurija Furty z wolnego dobrze ustawiony Michał Rzążewski z bliska strzałem głową dał Victorii prowadzenie, którego miejscowi nie oddali już do ostatniego gwizdka sędziego. – Lewart tylko raz po przerwie zagroził naszej bramce. My natomiast mogliśmy jeszcze podwyższyć wynik. Wygrana bardzo cieszy, ale do utrzymania jeszcze droga daleka – dodaje trener Moliński.
W środę 31 maja Victoria zagra na wyjeździe z Lublinianką o 17.30, natomiast w sobotę 3 czerwca o 11.00 u siebie zmierzy się z Kryształem. – Niestety, przeciwko Lubliniance nie zagrają za kartki Paskiv, Wagner i Sawa. To duże osłabienie naszego składu. Wróci za to do gry Pogorzelec – mówi szkoleniowiec Victorii.(s)