W walce o pierwszy krok

Pan Daniel potrzebuje naszej pomocy

38-letni świdniczanin Daniel Siegieda jeszcze kilkanaście miesięcy temu był zdrowym, sprawnym mężczyzną. Jego życie odmieniło się w jednej chwili. Dziś ma amputowane obydwie nogi i marzy o protezach. Kosztują ponad 95 tysięcy złotych, a świdniczaninowi dzięki ofiarności wielu ludzi udało się na razie zebrać ok. 60 tysięcy. Pomóżmy uzbierać resztę.


17 września 2018 roku pan Daniel trafił do świdnickiego szpitala z silnym bólem brzucha. Początkowo lekarze nie wiedzieli, co mu dolega. Dopiero, kiedy po kilku godzinach stracił przytomność, medycy zdiagnozowali zapalenie otrzewnej i zdecydowali o operacji. Za późno. Pacjent doznał wstrząsu septycznego, pojawiła się ostra niewydolność oddechowa, niewydolność serca, przestały funkcjonować nerki i wątroba. Świdniczanin zapadł w śpiączkę. Jak się dowiedział później, lekarze dawali mu 1,5 proc. szans na przeżycie. Do tego jeden z podawanych leków spowodował martwicę stóp i palców dłoni. Lekarze zdecydowali się na amputację kilku palców dłoni i stóp obu nóg.

Pan Daniel przeżył, ale to nie był koniec nieszczęść, jakie go spotkały. W wyniku niewłaściwej pielęgnacji powstały głębokie, rozległe odleżyny. Ich leczenie trwało tygodniami, a ból był ogromny. Po dziewięciu miesiącach spędzonych w szpitalu świdniczanin został wypisany do domu dla „poprawy komfortu psychicznego”, ale po miesiącu znowu pojawił się silny ból brzucha, a rany po amputacji nie goiły się. Mężczyzna znów trafił do szpitala, gdzie podjęto decyzję o amputacji obydwu nóg na wysokości podudzia. Po kolejnych miesiącach rehabilitacji pan Daniel znów wrócił do domu. Marzy o protezach, które pozwoliłyby mu znów stanąć na nogach i w miarę normalnie funkcjonować. Koszt takich protez to blisko 95 tys. zł, a potrzebne są również pieniądze na dalszą rehabilitację. Pan Daniel kilka miesięcy temu postanowił poprosić o pomoc.

– Wiem, że przede mną dużo pracy, lecz bez odpowiednio dopasowanej protezy i kosztownej rehabilitacji, której NFZ nie refunduje, nie mam szans na normalne życie. Jestem zmuszony prosić o pomoc, gdyż sam nie zdołam uzbierać potrzebnej kwoty – napisał na stronie pomagam.pl, gdzie ruszyła zbiórka na wymarzone protezy. W kwestę włączyła się również Fundacja Avalon, której można przekazać 1% podatku (KRS 0000270809), wpisując jako cel szczegółowy: Siegieda, 11917, albo zrobić przelew na konto fundacji nr 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001, wpisując w tytule przelewu: Siegieda, 11917. Pieniądze można wpłacać również przez stronę www.siepomaga.pl/nogi-daniela. O panu Danielu nie zapomnieli również koledzy i znajomi, organizując zbiórki, aukcje, kiermasze. Wspiera go również rodzina. Do ubiegłego tygodnia w sumie udało się uzbierać blisko 60 tysięcy złotych. Brakuje jeszcze 35 tys. Pomóżmy zgromadzić tę kwotę. Liczy się każda złotówka.

Koronawirus pokrzyżował plany

W ubiegłą środę, 18 marca, pan Daniel miał zaplanowany w szpitalu w Łodzi zabieg reamputacji nóg, by można było później dopasować protezy. Jednak plany i nadzieję mężczyzny przekreśliła epidemia koronawirusa, z powodu której szpital odwołał zabieg. Przez koronawirusa nie odbyły się również zawody wędkarskie nad jeziorem Dratów, podczas których jego koledzy z koła PZW Świdnik WSK mieli zbierać pieniądze na protezy i rehabilitację.

Nowego terminu operacji w Łodzi na razie nie wyznaczono.

– Dla mnie jest to duży problem, bo nie mam jak się rehabilitować i tak naprawdę możliwe, że kolejne pół roku będzie zmarnowane. Bardzo jestem tym wszystkim zmęczony, ale też wdzięczny wszystkim tym, którzy zaangażowali się w pomoc – mówi Daniel Siegieda, który przebieg swojego leczenia i efekty prowadzonych zbiórek na bieżąco opisuje na profilu „Daniel Siegieda w walce o pierwszy krok” na Facebooku. – Do tego nie mogę ruszyć się z domu, choćby na chwilę na powietrze, gdyż mieszkam na czwartym piętrze

I to kolejny palący problem, który wymaga rozwiązania, by pan Daniel mógł normalnie i samodzielnie funkcjonować. Tu potrzebna jest pomoc Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku i zgoda na montaż windy.

Do sprawy wrócimy. JN