Wakacje – trudny czas dla psów

I co z tego, że zwierzę było w domu kilka lat? Trafiła się okazja wyjazdu na urlop – trzeba z niej skorzystać, choćby po trupach… psich trupach. Bo kogo interesuje, czy porzucony przy płocie psiak nie umrze z głodu? Grunt, że wczasy będą udane. Schronisko idzie na wojnę z nieodpowiedzialnymi właścicielami czworonogów.

Ludzie pozbywają się zwierząt przez cały rok, ale w wakacje najczęściej. W końcu po tylu miesiącach ciężkiej pracy chcą odpocząć na w pełni zasłużonych wczasach, a pies ciąży im jak kula u nogi. Nie wszyscy właściciele hoteli tolerują obecność zwierzęcia, a i zwiedzanie miasta z czworonogiem bywa uciążliwe. Lepiej zatem zaoszczędzić sobie problemów. Tyle że nie zawsze znajdzie się ktoś, kto przygarnie pupila na czas urlopu, a perspektywa szukania psiego hotelu i płacenia kroci za pobyt zwierzęcia pod obcym dachem nie brzmi zachęcająco. Bo przecież to tylko pies. Poradzi sobie, tak jak tysiące innych, bezpańskich psów w tym kraju. Można się go pozbyć, a po wakacjach kupić dziecku nowego, ślicznego maltańczyka czy yorka – takiego, który będzie słodko wyglądał i zmieści się w plecaku pociechy.

Metod jest kilka. Można pojechać na wieś, z dala od domu i wypchnąć psa z samochodu. Dobrze, gdy – mimo wszystko – w pobliżu są jakieś gospodarstwa, wtedy jest szansa, że ktoś się nim zaopiekuje. A jak nie, to będzie się błąkał po jezdni i szukał swego pana (jak ten z ul. Hrubieszowskiej w Chełmie, który biegał kilka dni po ulicy i szczekał na każdego przejeżdżającego mercedesa). Można też, starą i sprawdzoną metodą, przywiązać psa w lesie do drzewa i odejść. Lub bardziej humanitarnie – zostawić go na czyjejś działce czy pod bramą schroniska.

– Na razie jest spokój, bo wakacje dopiero się zaczęły. W poprzednich latach w okresie letnim przybywało nam około 40 psów. Tyle samo mniej więcej opuszczało schronisko. Trafiają do nas zarówno szczeniaki po wiośnie, jak i dorosłe psy. Nie ma na to reguły – mówi Mirosław Blacha, administrator chełmskiego schroniska.

Schronisko idzie na wojnę z nieodpowiedzialnymi właścicielami czworonogów. Bo, jak zapewnia Blacha, łatwo odróżnić psa porzuconego od tego, który uciekł z podwórza i się zgubił. Ostatnio na ogródkach przy ul. Żabiej został znaleziony pit bull. Zwierzę miało kaganiec zsunięty z pyska na szyję i stało uczepione do bramy. – Każdy taki przypadek będzie zgłaszany policji, a właściciel odpowie za popełnione przestępstwo – zapowiada administrator schroniska.

Nie kupuj, adoptuj

To hasło niezmiennie przyświeca działaniu „animalsów”. Bo, co podkreślają psi behawioryści, porzucone zwierzę odczuwa taki sam ból po stracie, jak dziecko. Jedyną różnicą jest to, że nie potrafi tego okazać w taki sam sposób, jak człowiek. Bezsprzecznie potrafi za to okazać wdzięczność i oddanie. Pies po przejściach, który znajdzie dom, będzie pilnował bezpieczeństwa nowych właścicieli, kochał ich i nie odstępował na krok.

W chełmskim schronisku na adopcję czeka teraz około 75 czworonogów. Wśród nich jest Maja. Do psiego przytułku trafiła 10 lat temu, ale wciąż czeka z nadzieją, że i dla niej los będzie łaskawy. Mimo swego wieku, nie brakuje jej energii. Najbezpieczniej czuje się we własnej budzie, ale lubi też wylegiwać się na trawie poza boksem. Z początku nieufna i zlękniona, ale z czasem nabiera zaufania do człowieka i sama podchodzi, by ją pogłaskać. Nie jest przyzwyczajona do chodzenia na smyczy. Z innymi psami dogaduje się bez problemów (chyba że mowa o wspólnych posiłkach, wówczas lubi dominować). Sunia przeszła zabieg usunięcia guza, dzielnie znosi zabiegi pielęgnacyjne. Jest niezwykle grzeczna i posłuszna – słucha, gdy się do niej mówi. Potrzebuje spokojnego miejsca i kogoś, kto pokazałby jej, że poza schroniskiem istnieje inny świat, bo ona już tego nie pamięta. W zamian za tak niewiele z pewnością odwdzięczy się człowiekowi bezwarunkową miłością. pc