Warchołki, czyli bączki

Chełmska prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie Stanisława Drogomireckiego, byłego przewodniczącego Rady Gminy Leśniowice, który na Facebooku nazwał poseł Beatę Mazurek i Monikę Mazur, radną gminy Leśniowice „bezmyślnymi warchołkami”. Śledczy uznali, że to czyn o znikomej szkodliwości społecznej. Posiłkowali się ekspertyzą językową, z której wynika, że „warchołki” to zabawki, a Drogomirecki porównał poseł i radną do „bączków”, bezmyślnie kręcących się wokół własnej osi.

Latem ub.r. Stanisław Drogomirecki, były przewodniczący Rady Gminy Leśniowice, na portalu społecznościowym „Facebook” zarzucił poseł Beacie Mazurek i radnej Monice Mazur z Sielca, że zablokowały budowę elektrowni wiatrowych, przez co gmina Leśniowice straciła miliony złotych. Nazwał je „bezmyślnymi warchołkami”. Poseł Mazurek i radna Mazur poczuły się znieważone i skierowały sprawę do chełmskiej prokuratury. Drogomirecki zeznał, że nie do końca zdawał sobie sprawę, iż jego wpisy będą miały tak szeroki odbiór. Traktował je jako rodzaj pamiętnika, zbiór przemyśleń. Zapewniał, że nie chciał ani znieważyć, ani pomówić poseł i radnej. Emocje wzięły u niego górę, bo gminie Leśniowice koło nosa przeszły korzyści, wynikające z budowy wiatraków. Aby ustalić czy określenie „bezmyślne warchołki” było obraźliwe czy też nie, śledczy posiłkowali się ekspertyzą biegłego z zakresu językoznawstwa. Dr hab. Paweł Nowak z KUL wyjaśnił, że wyraz „warchołki” nie jest notowany przez słowniki języka polskiego i słowo to nie należy do „polszczyzny ogólnej”. Stwierdził, że w niektórych regionach Polski mianem „warchołka” określa się dziecięcą zabawkę, zwaną też bączkiem: „W przypadku przyjęcia tego gwarowego rozumienia słowa „warchołki” całe analizowane wyrażenie porównuje obie kobiety do zabawek, które bezmyślnie kręcą się wokół własnej osi, bo ktoś wprawił je w ruch. Nie jest to pozytywny opis, ale też nie spełnia warunków poważnego znieważenia, porównanie kobiet do zabawek, zwłaszcza lalek, np. „malowana lala”, „plastik fantastik”, „silikonowa lalunia” jest dość częstym, prostackim sposobem negatywnego opisu osoby, o której się mówi, ale trudno uznać, że są to słowa naruszające prawo. Bardziej prawdopodobne jest to, że „warchołki” powstały od określenia „warchoł”, którego znaczenie jest w słownikach opisywane jako „osoba wywołująca kłótnie i zamęt swoją samowolą…”. Ekspert uznał, że użycie określenia „bezmyślne warchołki” wobec osób pełniących funkcje publiczne świadczy o braku taktu, kultury, jest naganne, grubiańskie i godne politowania, ale nie jest ani wulgarne, ani niezgodne z normami życia społecznego.
Z opinią eksperta o tym, że autorowi określenia „bezmyślne warchołki” brakuje kultury i taktu nie zgodziłby się Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, który również był przesłuchiwany w tej sprawie. Zeznał, że były przewodniczący to człowiek kulturalny i uczynny. Bez względu na to, prokuratura dochodzenie w sprawie Drogomireckiego umorzyła, uznając, że jego czyn miał znikomą szkodliwość społeczną. Były przewodniczący nie mówi tego wprost, ale z pewnością mu ulżyło. Wciąż powtarza jednak, że dla gminy byłoby najlepiej, gdyby wiatraki powstały.
– Wolałbym już zostać ukarany, ale żeby tylko wiatraki się u nas kręciły – mówi Drogomirecki. – Użyte przeze mnie słowa były nieodpowiednie, ale jak ocenił rzeczoznawca – nieobraźliwe.
Oburzona obrotem sprawy jest radna Mazur, która twierdzi, że Drogomirecki nie przeprosił jej, choć tak zeznał.
– Jak to możliwe, że osoba chora, która nie zna dobrze języka polskiego, nie panuje nad formą swoich przekazów, wykazuje brak kultury, taktu i elegancji mogła pełnić funkcję przewodniczącego rady? – zastanawia się radna, przytaczając fragment opinii eksperta. – Czy godny zaufania jest człowiek, który składa zeznania niezgodne z prawdą? Jak na tym tle wygląda jego wiarygodność w innych sprawach? Dodam, że panu Drogomireckiemu łatwo przychodzi obrażanie kobiet, kiedyś na sesji obraził inną mieszkankę Sielca. Z tego, co mi wiadomo do dziś nie doczekała się przeprosin. Ja również czekam na słowo przepraszam. Analizując całą sprawę można natomiast z całą pewnością stwierdzić, że wiatraki nie były trafioną inwestycją również ze względów społecznych. Podzieliły społeczeństwo i zrodziły agresję. Sprawiły, że chęć łatwego zysku zdominowała poglądy, a wizja szczęśliwej krainy zasłoniła rozsądek. (mo)