Więcej zasiłków, bo praca „się nie opłaca”?

Niby żyje się nam coraz lepiej. Bezrobocie spada, zarobki rosną. Okazuje się jednak, że wzrasta liczba rodzin, w których pieniędzy jest na tyle mało, że zgłaszają się po zasiłek rodzinny.

Niemal na co trzecie dziecko mieszkające w Chełmie pobierany jest zasiłek rodzinny. W minionym roku po takie wsparcie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie zgłosiło się aż 2 279 rodzin. Zasiłek pobierany był na… 3 226 dzieci!
Ta forma wsparcia przysługuje rodzinom, w których przeciętny miesięczny dochód w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 674 zł. W przypadku, gdy członkiem rodziny jest dziecko legitymujące się orzeczeniem o niepełnosprawności (umiarkowanej albo znacznej), zasiłek rodzinny przysługuje, jeżeli przeciętny miesięczny dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza kwoty 764 zł.
Wysokość zasiłku rodzinnego wynosi miesięcznie: 95 zł na dziecko w wieku do ukończenia 5. roku życia, 124 zł na dziecko od 5 do 18 lat i 135 zł na dziecko od 18 do 24 lat. Pomoc nie jest tak pokaźna, jak w przypadku programu „500+”, jednak dobrze uwidacznia liczbę rodzin osiągających niskie dochody. A ta rośnie, co potwierdza nam kierownik działu świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych chełmskiego MOPR. Pomimo tego, że wśród mieszkańców miasta bezrobocie spada i zarobki idą w górę.
Jak to możliwe? Może to wynikać z tego, że coraz więcej osób dowiaduje się o możliwości pozyskania takiego wsparcia i się po nie zgłasza. Chociaż bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem tego zjawiska jest to, że wśród chełmskich rodzin coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których kobiety rezygnują z pracy w wyniku programu „500+” (pieniądze z tego programu nie wliczają się do dochodu). Tym samym dochód rodziny się zmniejsza i kwalifikują się one na zasiłek rodzinny. W takiej sytuacji kobiety opuszczają zasób pracy, a więc nie traktuje się ich już wtedy jako bezrobotne, tylko bierne zawodowo. Efekt? Statystyka dotycząca bezrobocia poprawia się. To samo jest w przypadku zarobków. Na decyzję o rezygnacji z pracy decydują się najczęściej kobiety o niskich wynagrodzeniach. Gdy zatem zostaną w domu (przynajmniej statystycznie), przeciętne zarobki w mieście też idą w górę. (mg)