Nie ma winnych śmierci maturzystów

Przez 16 lat rodzice zastrzelonych przypadkowo przez członków gangu czekali na sprawiedliwość. Po przeciągającej się sprawie i kolejnych apelacjach sąd wydał wyrok. Oskarżeni zostali uniewinnieni.

Choć wyrok nie jest prawomocny, a prokurator już zapowiedział odwołanie, finał najgłośniejszej chyba sprawy zabójstwa w Chełmie zaskoczył wszystkich. Po wielu latach przeciągającego się śledztwa, niekończących się rozpraw i odwołań od wyroków, w ubiegłym tygodniu Sąd Okręgowy w Lublinie uniewinnił wszystkich czterech mężczyzn oskarżonych o zastrzelenie maturzystów w chełmskim „Misiu”. Sędzia Andrzej Wach uzasadniał tę decyzję brakiem wystarczających dowodów na to, aby jednoznacznie stwierdzić, że to oni są odpowiedzialni za śmierć chłopców. Jak tłumaczył, cały proces opierał się jedynie na poszlakach, niespójnych zeznaniach świadków i wykluczających się wersjach.

Kula miała trafić gangstera

W nocy z 31 maja na 1 czerwca 2000 r. Adam K. i Artur T. świętowali w „Misiu” pomyślnie zdany egzamin dojrzałości. W pewnej chwili przez okno padł strzał. Kula przebiła na wskroś stojącego przy stoliku Adama (przeleciała przez plecy i płuca) i trafiła w siedzącego naprzeciwko kolegę. Nie udało się ich uratować, obaj zginęli na miejscu.
Śledczy ustalili, że maturzyści padli ofiarą porachunków gangsterów. Kula wystrzelona z jadącego samochodu miała być przeznaczona dla chełmskiego gangstera Ireneusza K. (ps. Gibas), który tej nocy przebywał w „Misiu”. Strzelał Wojciech W. Zabójstwo miał zlecić Janusz W. (ps. Chrypa), szef wrogiego gangu. Według prokuratury do zbrodni nakłonił Krzysztofa B. (ps. Krzywy) i Janusza N. (ps. Puszek). Ci wynajęli płatnego zabójcę.

Winni-niewinni

Sprawa ciągnęła się latami. W 2012 r. Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Wojciecha W. na 25 lat więzienia. Pozostała trójka odpowiadała za zlecenie i podżeganie do zabójstwa. Wyrok: 15 lat więzienia. Zarówno oskarżeni, jak i prokurator, odwołali się. Rok później sąd apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozparzenia, wskazując na brak twardych dowodów przedstawionych przez prokuratora. W październiku ub. 2015 r. przeprowadzono w „Misiu” kolejną wizję lokalną w obecności obrońców „Chrypy” i „Puszka”, prokuratora oraz oskarżyciela posiłkowego.
Ponieważ zaraz po oddaniu strzału zabójca uciekł, nie można jednoznacznie stwierdzić, że z broni strzelał. Pojawiła się też wersja o mężczyźnie z bronią stojącym przed barem, a nie płatnym zabójcy w aucie (bezdomnym, który przed laty w liście do ministra sprawiedliwości przyznawał się do winy). Pewne jest jedynie to, że ktoś strzelił z zamiarem zabójstwa, ale nie celował do maturzystów. Nikt nie ma wątpliwości, co do tego, że „Chrypa” jest niebezpieczny (odsiaduje obecnie inne wyroki w chełmskim zakładzie karnym), ale – w opinii sędziego – nie można przyjąć, że to on zlecił zabójstwo gangstera.
Wyrok sądu zaskakuje, szczególnie po tylu latach śledztwa. Rodzina i znajomi ofiar czekają na sprawiedliwość. Niestety, wygląda na to, że odpowiedzialnych za śmierć niewinnych brak. (pc)