Wirus się rozlał

Niestety, zmarł proboszcz parafii w Białopolu, który był pierwszym pacjentem z potwierdzonym koronawirusem. Wirus wyszedł już poza gminę. Pomimo zamknięcia kościoła, ośrodka zdrowia, banku i urzędu gminy, którego pracownicy objęci zostali kwarantanną. Teraz strach padł na sąsiednią Dubienkę. Tamtejszy urząd gminy i Ośrodek Pomocy Społecznej zostały zamknięte, bo u jednej z pracowniczek OPS potwierdzono zakażenie. Kolejni mieszkańcy są na kwarantannie. Teraz, jak na szpilkach, czekają na wyniki badań.

Do minionej soboty mieliśmy w powiecie chełmskim 18 potwierdzonych przypadków koronawirusa. 16 pacjentów trafiło do chełmskiego szpitala, który musiał się specjalnie przygotować na walkę z pandemią. Pawilon, w którym jedno piętro zajmował oddział zakaźny został w całości zajęty na potrzeby pacjentów z wirusem i podejrzeniem wirusa. Bo takich też coraz więcej trafia do szpitala. Z budynku wyprowadzono dermatologię i oddział uzależnień od alkoholu.

Jeden niepełnoletni zarażony trafił do szpitala w Lublinie, ale jego stan jest bardzo dobry i lada dzień ma wrócić do domu. Pierwszy pacjent, ks. Henryk Borzęcki, proboszcz parafii w Białopolu, u którego potwierdzono wirusa 24 marca zmarł w szpitalu w Puławach.

Szpital się szykuje

– Mamy przygotowanych ponad 70 miejsc w budynku. Jednak o ile pacjenci z potwierdzonym koronawirusem mogą leżeć na kilkuosobowych salach, to ci, u których jest podejrzenie muszą być izolowani do czasu, kiedy poznamy wyniki badań wymazów – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. medycznych w chełmskim szpitalu. – Przez to budynek nam się szybko zapełnia.

Żeby usprawnić przyjmowanie pacjentów w pawilonie zakaźnym dyrekcja uruchomiła tam drugi pion dyżurowy. Jednocześnie ograniczono przyjęcia na oddziale zakaźnym III, ginekologię przeniesiono na położnictwo. – A zwolnione miejsca przygotowaliśmy na potencjalne izolatki dla pacjentów, którzy trafią do szpitala przez np. oddział ratunkowy – mówi L. Litwin. – Kończy się kwarantanna na pulmonologii, więc oddział będzie funkcjonował normalnie.

Szpital przygotował też oddzielny Oddział Intensywnej Opieki Medycznej dla pacjentów z koronawirusem. W salach dawnej kardiologii inwazyjnej, prowadzonej przez prywatną firmę, znalazły się cztery stanowiska. – Ale w razie potrzeby jest tam miejsce nawet dla kilkunastu pacjentów – mówi Litwin. – Mamy ponad 30 respiratorów, ale w całym tym zamieszaniu istotne jest to, że żaden z zarażonych pacjentów nie wymaga ich użycia, ani nie wymagał przeniesienia na OIOM. Większość z zarażonych jest w dobrym stanie.

Kolejna gmina w strachu

Gotowość szpitala to skutek szybkiego rozprzestrzeniania się koronawirusa, który najpierw zaatakował w gminie Białopole. Przez wirusa zamknięto tamtejszy kościół i kaplicę oraz ośrodek zdrowia, którego pracownicy mieli kontakt z proboszczem. U lekarki potwierdzono obecność wirusa. Zamknięty został także Urząd Gminy, po tym jak badania potwierdziły, że jeden z pracowników jest zarażony. Ponad 30 osób, łącznie z wójtem gminy, poddanych zostało kwarantannie.

– Sytuacja jest nieciekawa, sam siedzę w odosobnieniu, bez bezpośredniego kontaktu z rodziną i czekam na wyniki badań – mówi Henryk Maruszewski, wójt Białopola. – Wiem, że pracownik, u którego potwierdzono zakażenie, czuje się dobrze. Zobaczymy, co będzie.

Niestety, wirus rozlał się na sąsiednią gminę Dubienka. Potwierdzono go u pracownicy tamtejszego Ośrodka Pomocy Społecznej, która pochodzi z Białopola. Ponieważ OPS mieści się w tym samym budynku, co urząd gminy, w miniony piątek obie jednostki zostały zamknięte. Pracownicy trafili na domową kwarantannę. W weekend od wszystkich kilkudziesięciu osób, również tych, którzy mogli mieć bliski kontakt z zagrożonymi pracownikami, pobierano wymazy do badań. O ich wynikach będziemy na bieżąco informować na naszej stronie na facebooku. (bf)