Wirus słabnie powoli

W ubiegłym tygodniu liczba zakażeń, zajętych łóżek covidowych i respiratorów
wciąż delikatnie spadała, ale w kraju dobowa średnia infekcji z całego tygodnia wciąż
przekraczała 10 tysięcy, a zgonów pacjentów z Covid-19 – 400. Jak podał GUS w listopadzie w Polsce w sumie zmarło 60 tys. osób, tj. dwa razy więcej niż przed rokiem, z czego ponad 10 700 zgonów było związanych z Covid-19.


W ubiegłym tygodniu liczba zajętych łóżek zakaźnych na Lubelszczyźnie spadła w porównaniu ze szczytowym okresem na początku listopada z ponad 1500 do 1250, a respiratorowych z ponad 160 do 115. Szpitale powoli zaczynają odmrażać łóżka covidowe i ponownie przeznaczać je dla innych pacjentów. W tę sobotę, 19 grudnia, pierwszych chorych na Covid-19 ma przyjąć szpital tymczasowy zorganizowany w halach Targów Lublin. Początkowo miał być on gotowy na przełomie listopada i grudnia, ale biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia i tak powstał w imponującym tempie (ok. półtora miesiąca od momentu podjęcia decyzji o jego budowie). W sumie ma się w nim znaleźć ok. 400 łóżek zakaźnych i 80 respiratorowych.

W pierwszym etapie, od najbliższej soboty, ma być uruchomionych 56 łóżek na oddziale wewnętrznym (dwa moduły) i 10 respiratorowych. Szpital ma już personel potrzebny do obsługi takiej liczby łóżek, w tym 20 lekarzy i 44 pielęgniarki. Gdyby miała zostać uruchomiona docelowa liczba 480 łóżek wszystkich pracowników potrzebnych byłoby ok. 700. W założeniu do szpitala tymczasowego mają być kierowani zakażeni bezpośrednio z izolacji domowej (po wstępnej diagnostyce i badaniach) w celu przeprowadzenia standardowej terapii remdesivirem lub osoczem. Muszą to być osoby przed siódmym dniem od pojawienia się objawów. – Wprowadziliśmy zasadę, że w przypadku osiągnięcia 80-proc. obłożenia, czyli 49 łóżek, będziemy uruchamiali kolejny moduł, czyli następne 28 łóżek – informował w ubiegły czwartek wojewoda lubelski, Lech Sprawka.

Utworzenie i wyposażanie szpitala tymczasowego kosztowało ponad 40 mln zł, z czego ok. 17 mln zł to koszt adaptacji, ok. 13 mln zł to wydatki na zakup sprzętu i ok. 11-12 mln to wartość sprzętu przekazanego przez Agencję Rezerw Materiałowych. Jak podkreślił wojewoda, kiedy już szpital będzie niepotrzebny, sprzęt trafi do placówek służby zdrowia na teranie województwa.

Jak przekonać do szczepień?

Choć sytuacja się poprawia, to zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami co najmniej do 27 grudnia, nie będzie żadnych nowych poluzowań, tym bardziej, że zdaniem specjalistów z powodu otwarcia galerii handlowych i wzmożonego ruchu w handlu przed świętami raczej nie możemy spodziewać się jakiegoś spektakularnego spadku liczby zakażeń. Mimo protestów branży turystycznej i gastronomicznej rząd nie ustępuje więc w sprawie jednego terminu ferii dla wszystkich województw (od 4 do 17 stycznia) i zamknięcia dla turystów miejsc noclegowych i gastronomicznych, zapowiadając, że wszystkie branże, nie tylko turystyczna i gastronomiczna, które zostały najbardziej dotknięte z powodu pandemii, otrzymają finansowe wsparcie. To, które właśnie jest uruchamiane zdaniem przedsiębiorców jest jednak dalece niewystarczające.

Według najnowszych zapowiedzi jeśli sytuacja epidemiczna się nie pogorszy po feriach do szkół wrócą uczniowie – na początku z klas I-III podstawówek. W drugiej połowie stycznia, a najpóźniej na początku lutego ma również ruszyć Narodowy Program Szczepień. Jego założenia zostały przestawione przed tygodniem, a ostateczny kształt ma być przyjęty na dniach. NFZ przez cały ubiegły tydzień przyjmował zgłoszenia od placówek i gabinetów, które chciałyby wziąć udział w akcji. Postawiony początkowo warunek, że każdy z punktów musi zaszczepić co najmniej 180 osób tygodniowo okazał się jednak zaporowy i w połowie tygodnia NFZ zmniejszył ten limit. Mimo to do programu zgłosiło się na razie tylko ok. 3 tys. podmiotów, a to o ponad połowę mniej niż zakładano. – Chcielibyśmy, aby w naszym województwie uruchomiony został choć jeden punkt szczepień w każdej gminie, a tych jest 213, a wszystkich punktów było ok. 500 – zapowiada wojewoda L. Sprawka. – Mapę zgłoszonych punktów NFZ powinien ogłosić w tym tygodniu.

Jeszcze większym problemem pozostaje jednak, że ponad połowa dorosłych Polaków wciąż deklaruje, że szczepić się nie chce, a dla osiągnięcia efektu odporność społeczności przeciw Covid-19 powinno się zaszczepić co najmniej 55-60 proc. populacji. Rząd zapowiada akcję informacyjno-edukacyjną i już ogłosił pierwsze udogodnienia, które mają zachęcić Polaków do szczepień – osoby zaszczepione mają być traktowane jak ozdrowieńcy, czyli nie będą one musiały przechodzić kwarantanny, w tym po powrocie do Polski i nie będą wliczani do limitu osób np. w czasie spotkań.  Potwierdzenie o zaszczepieniu pacjenci mają otrzymywać w POZ w formie wydruku bądź w wygenerowanego kodu QR, który zostanie aktywowany po drugim szczepieniu.

Sąsiedzka pomoc nie ustaje

Pandemia wyzwoliła w nas dodatkowe pokłady dobroci. Np. w Świdniku od ponad miesiąca trwa akcja „Świdnik sąsiedzka pomoc”, dzięki której osoby starsze, schorowane oraz te objęte kwarantanną i izolacją mogą liczyć na pomoc w załatwieniu codziennych spraw. Akcja skupia około 40 wolontariuszy, ale dodatkowe ręce do pracy wciąż są potrzebne. Wystarczą chęci i wolny czas.

– „Świdnik Sąsiedzka pomoc” cieszy się dużą popularnością. Od początku listopada udało nam się pomóc ponad 35 osobom, około 10 z nich pomagamy na stałe – robiąc zakupy czy pomagając przy codziennych sprawunkach, takich jak pójście do apteki, wyrzucenie śmieci czy wyprowadzanie psa. Pomagamy nie tylko seniorom, ale również osobom znajdującym się w kwarantannie czy izolacji domowej. Od początku wspieramy również Miejskie Centrum Usług Socjalnych, które dostarcza seniorom po 70 roku życia ciepłą zupę – tutaj szczególne podziękowania należą się pani Beacie Portce – za serce, które wkłada w pomoc dla świdnickich seniorów. Gorąco dziękuję również wszystkim wolontariuszom za ich zaangażowanie i pomoc. Świdniczanie mają wielkie serca – mówi Monika Wójcik, koordynator akcji „Świdnik sąsiedzka pomoc”.

Wolontariusze „sąsiedzkiej pomocy” podejmowali działania już ponad 170 razy. Jest ich obecnie ponad 40, ale ciągle poszukiwane są nowe osoby, które chciałyby się zaangażować.

– Potrzebne są zwłaszcza osoby dostępne w ciągu dnia. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, kiedy pod naszą opieką znajdzie się czyjś pupil, potrzebujący spaceru np. 3-4 razy dziennie – dodaje M. Wójcik W akcję zaangażowani są także przedstawiciele miejskich jednostek i instytucji – MCUS, Straży Miejskiej, samego Urzędu Miasta Świdnik oraz rady miasta.

– Wszelkie działania podejmowane są oczywiście z najwyższą ostrożnością i w ścisłym reżimie sanitarnym, z troską o bezpieczeństwo i zdrowie wolontariuszy oraz podopiecznych – mówi radny Marcin Magier, który bierze udział w akcji.

Osoby zainteresowane wolontariatem więcej informacji mogą uzyskać na stronie facebook.com/SwidnikPomaga/ lub pod nr tel. 695 012 166. Pod ten numer mogą dzwonić również osoby potrzebujące pomocy. RD, (w)