Wirus wciąż górą

Ubiegły tydzień przyniósł kolejne rekordy zakażeń i niestety zgonów. Rząd nie zdecydował się jednak na wprowadzenie kolejnych obostrzeń, ograniczając się do zamknięcia, w ostatniej chwili, cmentarzy, powtórzenia apeli do seniorów o pozostanie w domach i rekomendacji, by pracownicy administracji państwowej i samorządowej przeszli na pracę zdalną, która następnego dnia zamieniła się w konkret, tj. wchodzące w życie 3 listopada rozporządzenie wprowadzające pracę zdalną w urzędach i jednostkach samorządowych.

Wyczekiwana z napięciem piątkowa konferencja premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, poza ogłoszeniem zamknięcia z dnia na dzień cmentarzy, nie przyniosła nic ważnego. Zapowiedź, że na wiosnę powinna być szczepionka, której zakup sfinansuje Unia Europejska i rozdzieli proporcjonalnie między wszystkie kraje członkowskie, zabrzmiała mało pocieszająco, podobnie jak analizy ministra, że przyrost zakażeń wyhamował, a liczba zakażeń miała być mniejsza, bo w ostatnim czasie spadła liczba osób z objawami koronawirusa kierowanych na wymazy przez lekarzy rodzinnych, ale szef resortu zdrowia dał do zrozumienia, że te kalkulacje mogą się nie potwierdzić ze względu na odbywające się w całym kraju protesty, które gromadzą tłumy.

Premier zwrócił się do protestujących, by powstrzymali się od demonstrowania na ulicach i gromadzenia się. – Niech ten gniew skupia się na mnie, na politykach, niech dotyka mnie, ale niech nie dotyka tych, których za dwa tygodnie może dotknąć; bo państwo protestujący zetkną się z jakimiś osobami starszymi i to może owocować dramatycznymi skutkami – zaapelował M. Morawiecki.

Premier powtórzył, że rząd w walce z pandemią chce iść „drogą środka”, czyli do kiedy to będzie możliwe nie będzie kolejnego lockdownu, który już zaczynają wprowadzać niektóre kraje UE. Na piątkowej konferencji nie zapowiedziano żadnych nowych obostrzeń, czy choćby przejścia przez uczniów klas I-III szkół podstawowych na naukę zdalną i zamknięcia przedszkoli oraz żłobków. Choć takie rozwiązanie zaleca wielu ekspertów, to rząd wzbraniając się przed tym, tłumaczy, że dla najmłodszych wirus nie stanowi praktycznie zagrożenia. Faktycznym powodem wydają się jednak pieniądze – taka decyzja kosztowałaby państwo kolejne miliardy złotych na zasiłki opiekuńcze dla rodziców dzieci do lat 8 – i konieczność pozostania z dziećmi w domach przez wielu pracowników służby zdrowia, których i tak brakuje.

Zdalnie za to od wtorku będą pracować niemal wszyscy pracownicy administracji państwowej i samorządowej. O wydaniu takiego rozporządzenia premier poinformował w sobotę. Natomiast minister zdrowia zapowiedział, że w przyszłym tygodniu przedstawi nową strategię w walce z pandemią. Przełomu trudno się spodziewać, bo recepty jak walczyć z wirusem, poza zamknięciem całej gospodarki i wprowadzenia ogólnokrajowej kwarantanny, póki co nie wymyślił nikt na świecie. Z zapowiedzi ministra wynika, że w nowej strategii znajdzie się rozwiązanie, by współdomownicy osoby, która ma dodatni wynik testu, nie musieli czekać na informację z sanepidu o kwarantannie, lecz byli nią obejmowani automatycznie.

Zapowiedział też, że w opiece nad pacjentami skąpo lub bezobjawowymi będą wykorzystywane pulsoksymetry – urządzenia do pomiaru saturacji krwi, które mają otrzymywać osoby z dodatnim wynikiem na obecność koronawirusa, wskazane przez lekarzy rodzinnych. Minister mówił też o zwiększaniu liczby miejsc w izolatoriach i tworzeniu szpitali tymczasowych. Te już powstają we wszystkich województwach, bo chorych na Covid-19 wymagających hospitalizacji szybko przybywa, w wielu regionach zaczyna brakować covidowych łóżek a możliwości zwiększania ich liczby w normalnych szpitalach się kończą (na początku listopada według zapowiedzi rządu będzie ich ponad 20 tys., kiedy miesiąc temu było ich niespełna 10 tys.). Szpital tymczasowy powstaje również w Lubinie, w halach Targów Lublin.

Będzie filią SPSK nr 1. W dwóch targowych halach o pow. 10 mkw ma stanąć ok. 500 łóżek, w tym 80 do intensywnej terapii. Sprzęt ma pochodzić z Agencji Rezerw Materiałowych, ale wojewoda Lech Sprawka spytał również dyrektorów wszystkich szpitali w regionie, czy nie dysponują urządzaniami, które mogliby przekazać do szpitala tymczasowego. Większych problemów można spodziewać się z rekrutacją personelu, a potrzebne będą setki osób – lekarzy, pielęgniarek, pracowników obsługi. Rekrutacja osób chętnych do pracy już ruszyła. Prowadzi ją powołany przez wojewodę zespół, w którego skład weszli przedstawiciele LUW, urzędów pracy i Uniwersytetu Medycznego. Pracownicy spoza Lublina mają mieć zapewnione lokum.

Wojewoda zapowiedział również skrócenie czasu oczekiwania na wymaz i jego wynik, co ostatnio trwało często dłużej niż tydzień. W ślad za tym następnego dnia Karol Tarkowski, dyrektor Lubelskiego Oddziału NFZ, poinformował: – Wszystkie punkty pobrań wymazów w Lublinie skróciły okres oczekiwania na pobranie wymazu i wyznaczają datę pobrania wymazu na 2 i 3 dzień od zlecenia. Deklarują jednocześnie, że na bieżąco umożliwiają przyjmowanie dodatkowych pacjentów niezapisanych w dniu zgłoszenia i obsługują ich w kolejności zgłoszeń.

Co z chryzantemami?

Jeszcze bardziej niż kwestia kolejnych rekordów zakażeń i zgonów, czy kurczącej się liczby wolnych łóżek i respiratorów, opinię publiczną rozgrzała ogłoszona dopiero w piątek po południu decyzja o zamknięciu od soboty do 2 listopada wszystkich cmentarzy. Kto mógł jeszcze w piątek wieczorem ruszył odwiedzić groby swoich bliskich. Na cmentarzach zrobiło się tłoczno, choć właśnie tego chciał uniknąć rząd. – Decyzja została podjęta o wiele za późno. Z jednej strony można uznać, że to decyzja rozsądna, z drugiej wiadomo, że ludzie będą bardzo rozgoryczeni – komentowali lublinianie, których spotkaliśmy na nekropolii na Majdanku.

Odwiedzającym cmentarze łatwiej było pogodzić się z tą decyzją niż sprzedawcom kwiatów, wieńców i zniczy. Handlowcy nie przebierali w słowach. – Co my z tym zrobimy? Kwiaty trzeba albo sprzedać, albo wyrzucić. Kto nam za to pieniądze odda? – denerwował się jeden ze sprzedających na Majdanku. Dowiadujemy się, że sprzedawcy pięknych chryzantem mogą stracić na tej decyzji nawet po kilkanaście tysięcy złotych, bowiem na straganach mieli nawet po 100 kwiatowych donic.

– Ludzie hodują te rośliny przez cały rok. W te dni musimy zarobić na całe miesiące zastoju. A oni walą taką decyzję z dnia na dzień. Co ludzie mają z tym zrobić? – złorzeczył kolejny z handlowców. – Takie „mądrości” ogłasza się wcześniej, a nie dzień przed Wszystkimi Świętymi, gdy mamy już zrobione zapasy. Jest nadzieja, że handlowcy jednak nie pozostaną stratni. W sobotę premier zapowiedział, że terenowe oddziały Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa odkupią od producentów i sprzedawców kwiaty oraz rośliny, które byłyby sprzedawane w tych dniach przed cmentarzami. Dodał również, że rząd zrefunduje z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 koszty samorządów, które prowadzą podobną akcję. Jak dokładnie ma wyglądać pomoc dla handlowców ma być wiadome w ten poniedziałek (2 listopada). Z pomocą handlowcom już pospieszył świdnicki samorząd. Urzędnicy podjęli decyzję o zakupie zniczy od osób handlujących przy cmentarzu i zapaleniu ich 2 listopada na każdym grobie, na którym ktoś nie zdążył zapalić świeczki.

Wirus kasuje loty

Linie lotnicze Ryanair i WizzAir w listopadzie i grudniu ograniczają liczbę połączeń. Również tych realizowanych na świdnickim lotnisku. Oznacza to, że przez najbliższych kilka tygodni, a może i dłużej, ze Świdnika polecimy tylko do Warszawy i Eindhoven.

Irlandzki Ryanair w oświadczeniu poinformował, że w okresie od 4 listopada do 13 grudnia zawiesza w Polsce kilkadziesiąt tras. W tym również tę obsługiwaną przez Port Lotniczy Lublin, trasę Świdnik-Dublin. Z systemów rezerwacyjnych wynika, że połączenie może zostać wznowione 16 grudnia.

Choć PLL jeszcze w ubiegłym tygodniu nie miał oficjalnego potwierdzenia ze strony przewoźnika, do czasowych cięć połączeń szykują się również węgierskie linie WizzAir. Z systemów rezerwacyjnych wynika, że na kilka tygodni, bo do płowy grudnia, linie zawieszą loty do Londynu (od 1 listopada do 14 grudnia), Oslo Torp (od 8 listopada do 17 grudnia) oraz niedawno reaktywowane połączenie do Doncaster Sheffield (od 6 listopada do 15 grudnia).

– Oczywisty jest wpływ obecnej sytuacji sanitarnej na całą branżę transportową, w tym i lotniczą. Reakcją przewoźników są redukcje, do połowy grudnia, w siatce połączeń. Liczymy na zniesienie obostrzeń, a w konsekwencji powrót połączeń oraz ich częstotliwość, które cieszyły się sporym powodzeniem, nawet w tak trudnym okresie – mówi Piotr Jankowski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Lublin.

Pomocna dłoń od miasta

W związku z trwającą epidemią, Urząd Miasta Świdnik, ruszył z akcją pomocy potrzebującym mieszkańcom. Wolontariusze zrobią zakupy, pójdą do apteki po leki, a jeśli trzeba wyprowadzą psa i wyrzucą śmieci. Seniorzy mogą też liczyć na talerz ciepłej zupy. Pomoc ta adresowana jest przede wszystkim do seniorów, którzy znajdują się w grupie ryzyka i zgodnie z zaleceniami powinni znacznie ograniczyć teraz wychodzenie z domu, ale także do osób nieporadnych, chorych i przebywających w kwarantannie lub izolacji. Potrzebujący pomocy mogą zgłaszać się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, ale nie tylko.

– Od dwóch tygodni działa telefon (tel. 695 012 166 – przyp. red.), który obsługuje pracownik Urzędu Miasta, i pod który mogą zgłaszać się osoby potrzebujące pomocy – mówi Ewa Jankowska, sekretarz miasta Świdnik. – Zaprosiliśmy do współpracy różne podmioty i wolontariuszy, aby pomóc osobom, które nie chcą bądź nie mogą wychodzić z domu, ale potrzebują, aby zrobić im zakupy, wykupić leki, czy wyprowadzić psa. Wiadomo, że w ciągu dnia ludzie pracują i ciężko jest znaleźć wolontariuszy, którzy mogą w tym czasie np. wyjść po zakupy, czy do apteki, dlatego wykorzystujemy też zasoby miejskie: urzędników, straż miejską, ale korzystamy też z pomocy Wojsk Obrony Terytorialnej. Oczywiście cały czas zapraszamy tych, którzy chcą włączyć się w pomoc. Im więcej wolontariuszy, tym sprawniej system będzie działać.

To nie jedyne wsparcie, na jakie w dobie zagrożenia epidemicznego mogą liczyć mieszkańcy Świdnika. Każdy świdniczanin powyżej 70 roku życia, który zgłosi taką chęć, może od poniedziałku do piątku otrzymać porcję ciepłej i świeżej zupy. Można ją odebrać w MCUS lub poprosić o jej dostarczenie do domu. Osoby, które chciałyby skorzystać z posiłku powinny zgłaszać się pod nr tel. 81 751 62 00. Zgłoszenia przyjmowane są do godz. 9, natomiast zupa jest dostarczana w godz. 11.30-13 przez pracowników MCUS, wolontariuszy i żołnierzy WOT. – Dziś mamy sponsora tej akcji – jedną ze świdnickich restauracji; z kolei inny z przedsiębiorców przekazał nam również jednorazowe pojemniki na posiłki. Jeśli jednak potrzeby będą większe i ta akcja będzie się rozrastać, to deklarujemy finansowanie tego posiłku przez miasto – mówi Ewa Jankowska. (rd, mr, w)

PANDEMIA W LICZBACH

W ubiegłym tygodniu w Polsce liczba zakażonych koronawirusem od początku pandemii wzrosła do 379 902 (o ponad 126 tys. w ciągu tygodnia), zgonów do 5783 (o 1345), a wyleczonych do 146 595 (o prawie 34 tys.). W województwie lubelskim przybyło 8332 zakażonych (od początku 19 168), 88 pacjentów z Covid-19 zmarło (od początku 260), a 3080 wyzdrowiało (7946). Tym samym w ubiegłą niedzielę w województwie było stwierdzonych 11 222 aktywnych przypadków SARS-CoV-2, a ponad 29 tys. osób przebywało na kwarantannie. Na świecie liczba wykrytych infekcji Sars-CoV-2 przekroczyła już 46,1 mln (najwięcej w USA – 9,1 mln, Indiach – 8,1, Brazylii – 5,5, Rosji – 1,6, Francji – 1,4. Niemal już 2 mln osób z Covid-19 zmarło, a 31 mln wyzdrowiało. Dane na niedzielę, 1 listopada.