Nie wkładaj palców do piły!

Wystarczy chwila nieuwagi, żeby narobić sobie przysłowiowej biedy. W tym roku na terenie powiatów chełmskiego, włodawskiego i krasnostawskiego doszło do kilkunastu wypadków przy pracy. W tym dwóch śmiertelnych.

To był dzień, jak co dzień. Od rana trzech pracowników zakładu usług leśnych pracowało przy wycince drzew. Nieszczęśliwie, jeden z kontrolujących pracę podleśniczych wszedł wprost pod opadające drzewo. Mężczyzna nie miał szans – zginął.
– To jeden z dwóch śmiertelnych wypadków przy pracy, które wydarzyły się w tym roku w powiatach włodawskim, chełmskim i krasnostawskim – informuje Katarzyna Fałek-Kurzyna, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. – Drugi dotyczył utonięcia w zbiorniku wodnym podczas próby ratowania tonącego modelu samolotu podczas pikniku modelarskiego.
Na tym jednak lista ubiegłorocznych wypadków przy pracy się nie kończy. Tych, które wydarzyły się w naszym regionie, i które zostały zgłoszone do inspekcji pracy, było jeszcze kilkanaście. Wśród nich znalazły się m.in.: włożenie palca w ręczną piłę spalinową, poparzenia prądem czy najechanie na siebie… ręczną kosiarką do trawy. W tym ostatnim przypadku konieczna okazała się amputacja palców u stóp.

Kto powinien uważać?

Zgodnie z danymi Urzędu Statystycznego w Lublinie w tylko w ubiegłym roku na terenie województwa lubelskiego doszło do ponad 3,5 tysiąca wypadków przy pracy. Częściej zdarzały się mężczyznom i to tym ze sporym doświadczeniem zawodowym, albo takim, którzy dopiero co rozpoczęli swoją karierę. Z reguły byli to robotnicy przemysłowi, rzemieślnicy, operatorzy oraz monterzy maszyn i urządzeń. Jednak, co ciekawe, co dziesiąty wypadek w pracy przydarzał się pracownikom biurowym i przedstawicielom władz publicznych.
Co najczęściej pracownicy sobie „uszkadzali”? Przede wszystkim kończyny – zarówno ręce, jak i nogi. Najpowszechniejsze urazy to zwichnięcia, skręcenia i złamania. Nierzadko też w godzinach pracy dochodziło do obrażeń głowy, a także poważnych urazów wewnętrznych, oparzeń czy nawet amputacji.
Wszystkie te pechowe wypadki w większości wydarzyły się z winy samego pracownika. To właśnie jego nieprawidłowe zachowanie jest przyczyną blisko 60 proc. wypadków, do jakich doszło w ubiegłym roku. Średnie odszkodowanie z tytułu wypadku przy pracy wyniosło w ubiegłym roku 4 179 zł. Tyle tylko, że otrzymał je zaledwie co trzeci poszkodowany. (mg)