Władza nie do kochania!

Na facebooku rozeszła się pogłoska o złych relacjach pomiędzy włodarzami miasta a chełmskim muzeum. – Nie jesteśmy do kochania – skwitowała Dorota Cieślik, zastępca prezydenta Chełma.

Niedawno w Muzeum Ziemi Chełmskiej świętowano jubileusz 50-lecia „Galerii 72”. Po zakończeniu jeden z uczestników obchodów, chełmianin napisał na swoim fejsbukowym profilu, że nie chce psuć uroczystego nastroju, ale podczas jubileuszu usłyszał, że „takich złych relacji pomiędzy muzeum a władzami miasta nigdy nie było”. Radny Stanisław Mościcki zapowiedział, że zapyta o to na komisji oświaty, kultury i sportu Rady Miasta Chełm.

Tak też zrobił, a wywołana do odpowiedzi Natalia Jędruszczak, dyrektor Muzeum Ziemi Chełmskiej (którego pracownicy oczekują podwyżek, o czym piszemy w osobnym artykule) odpowiedziała, że nie odczuwa, aby porozumienie z władzami miasta było złe i nie ma do tego uwag. Przyznała jednak, że obecna sytuacja nie jest „super optymistyczna”, bo finansowo „jest jak jest” i jak każda instytucja kultury, muzeum także potrzebuje wsparcia finansowego. Zaraz potem dyrektor muzeum tłumaczyła, dlaczego – jej zdaniem – po jubileuszu mógł pojawić się internetowy wpis na temat kiepskich relacji z ratuszem.

– Jednym z najważniejszych naszych gości była Bożena Kowalska, inicjatorka i współzałożycielka „Galerii 72”, która rozstała się z naszym miastem ponad dwadzieścia lat temu w niezbyt przyjaznej dla niej atmosferze, ale to jej prywatne odczucie – mówiła dyrektor Jędruszczak. – Pani ma 91 lat, więc jest to podsumowanie życia i rzeczywiście jakieś żale próbowała wystosować do miasta. Absolutnie nie dotyczy to jednak obecnych władz, a sprawę prostował pan Marcin Berdyszak związany z „Galerią 72”.

Do kwestii „złych relacji z władzami” odniosła się na komisji Dorota Cieślik, zastępca prezydenta Chełma, kwitując, że zarządzający miastem nie są „do kochania”.

– Nie jestem osobą, która będzie komunikować się za pośrednictwem Facebooka – stwierdziła wiceprezydent Chełma. – To, z jakiego powodu ktoś wyraża tam swoje opinie, przemyślenia i co nim kieruje, to indywidualna sprawa, czasami zabieganie o własną popularność. Pełniąc swoje obowiązki czy wcześniej jako dyrektor, czy teraz jako zastępca prezydenta miasta nie każdego zadowolę.

Wychodzę z założenia, że nie jesteśmy do kochania, tylko do roztropnego zarządzania. Ze swojej strony może nie powiem, że robię, co mogę, jeśli chodzi o relacje z panią dyrektor i pracownikami. Moją rolą jest czasami powiedzieć coś konkretnie. Nie stopniujmy tego, kto na tej sali jest bardziej, a kto mniej ważny. Wszyscy są ważni, ale nie będę się odnosić do kwestii lubienia kogoś, czy też nie. Jeśli ktoś ma ochotę wyrazić swoje niezadowolenie dotyczące mojej osoby – jestem do dyspozycji, ale nie na stronach internetowych, bo ich nie czytam. (mo)