Włam z łomem i tupetem

Tę noc nowożeńcy i goście weselni zapamiętają na długo. Bezczelny i uzbrojony w łom złodziej włamał się nocą do domu, w którym spali weselnicy i bez oporów gromadził łupy. Na szczęście wracający do domu ostatni goście nakryli włamywacza i mimo jego ucieczki przez okno dopadli drania i przekazali policji.

Był piękny ślub, potem wesele i chwila wytchnienia po udanej zabawie. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Bo – jak się okazuje – włamywacze nie mają żadnych oporów i barier.
W nocy z soboty na niedzielę (13-14 maja) uzbrojony w łom, latarkę i kominiarkę, notoryczny chełmski złodziejaszek, czterdziestokilkuletni Dariusz Ch. zaczaił się na udekorowany weselnie dom państwa młodych przy ul. Rejtana w Chełmie. Mimo widocznej obecności gości, wyłamał okno, wszedł do środka, po czym zaczął grasować po pokojach. Doskonale znany śledczym przestępca (choć kilka tygodni temu obrabował dom przy ul. Kilińskiego, sąd nie zadecydował o jego zatrzymaniu) liczył zapewne na weselny sowity łup. Bezczelny włamywacz myszkował po pokojach, zabierając pieniądze, droższe weselne prezenty, a nawet telefon leżący obok śpiącego mężczyzny. Całe szczęście, że okradany się nie obudził, bo bandyta był zdeterminowany i mógłby potraktować ofiarę łomem.
Złodziejaszek nie przewidział jednak, że w czasie grabieży do domu wróci kolejna grupa gości. Po pierwszym zdziwieniu widokiem intruza, goście szybko oprzytomnieli, a złodziejowi nie pomogła brawurowa ucieczka przez okno. Mężczyźni, wśród których byli wojskowi, po krótkim pościgu, wykazali się lepszą kondycją, dopadli bandytę i przekazali w ręce policji. Może tym razem sąd nie będzie już tak łaskawy i recydywista da spokój chełmskim osiedlom.
– Szkoda, że wyskakując przez okno nie złamał sobie nogi, z gipsem może nie dałby rady okradać naszych domów – mówi jeden z mieszkańców ul. Reytana. – Bo, jak widać, na sądy nie ma co liczyć i pewnie niebawem bandyta znów z łomem odwiedzi jakieś mieszkanie.  (pc)