Włodawa prawie zamarzła

(7-8 stycznia) W sobotni wieczór, przy minus 20 stopniach za oknem, we Włodawie przestały grzać kaloryfery. Doszło do awarii sieci ciepłowniczej, którą służby Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej usuwały przez całą noc oraz w niedzielę. Ciepło do mieszkań powracało sukcesywnie, w większości już nocą, najpóźniej w północnej części miasta.

O postępach prac, co spotkało się z przychylnym odzewem mieszkańców, informował na bieżąco na facebooku burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński.
– Mieszkańców Włodawy, którzy chwilowo marzną w swoich domach, informuję i potwierdzam, że jest awaria sieci ciepłowniczej w całym mieście – pisał na popularnym portalu, tuż po stwierdzeniu awarii, Muszyński. – Powołany został sztab kryzysowy. W większości miasta awaria jest zażegnana. Niedługo dostawa ciepła zostanie wznowiona, nie wiadomo jeszcze jak wygląda sytuacja w północnej części miasta. Służby MPGK działają i póki co stanęły na wysokości zadania. Będę informował na bieżąco.
Służby MPGK pracowały przez całą noc, ciepło wracało powoli do mieszkań. W niedzielę rano marzli już tylko mieszkańcy północnej części miasta.

– Stan na chwilę obecną jest taki, że trwają jeszcze prace ziemne na ul. Wspólnej i tutaj jeszcze ciepła nie ma – informował w niedzielę o 8 rano burmistrz Muszyński. – W pozostałej części miasta ciepło w domach jest. W większości już od dawna, najpóźniej dotarło do os. Wojska Polskiego, ale i tutaj już być powinno OK. Służby MPGK działały całą noc i nadal działają, za co należą się im ogromne podziękowania.
Obecna awaria sieci ciepłowniczej we Włodawie jest drugą w ostatnich latach. Poprzednia, która pozbawiła miasto ogrzewania na kilka dni, miała miejsce 12 lutego 2011 roku. Przyczyną awarii był silny wiatr. Doprowadził on do zerwania linii średniego napięcia i kilkuminutowej przerwy w dostawach prądu m.in. do ciepłowni. To spowodowało znaczny wzrost ciśnienia w sieci ciepłowniczej i rozszczelnienie rur w kilku miejscach. (ad)