Wódczana edukacja

Wielka sala w Lubelskim Centrum Konferencyjnym przypominała bardziej miejsce biesiady niż obrad. W takich okolicznościach 15 maja odbyły się tu warsztaty promocyjne polskiego alkoholu: 3. edycja Polish Vodka Tour. Podczas „imprezy” pełnej gości nikt się nie upił, nie rozrabiał. Wyszli oni pokrzepieni i pełni nowych doświadczeń – odnośnie kultury picia i… zakąszania
Polska wódka uchodzi za jeden z najlepszych trunków na świecie, choć u nas nie jest do końca doceniana. Czy jej produkcja i składniki wpływają na smak? Jak rozpoznać, czy to wódka z ziemniaków, żyta czy z pszenicy? W jakiej temperaturze należy ją serwować? Jakie potrawy łączyć z wódką by wydobyć z niej wszystkie atuty?
Odpowiedź na te pytania, i wiele innych, otrzymali goście warsztatów, przybyli z Lublina i regionu. Celem takich zajęć w całej Polsce jest szerzenie wiedzy na temat walorów polskiej wódki i kultury picia.
Jak przekonywali organizatorzy, warto docenić wielowiekową tradycję gorzelnictwa na polskich ziemiach oraz fakt certyfikowania produkcji przez Unię Europejską.
Definicja Polskiej Wódki zakłada, że musi być ona wytworzona z tradycyjnych polskich zbóż lub ziemniaków, a wszystkie etapy produkcji zachodzić mają na terenie kraju, choć butelkowania to już nie dotyczy. Co wyróżnia naszą wódkę wśród innych trunków? Precyzyjna receptura produkcji: od surowca z pola upraw do finalnego wyrobu. Powstaje ona w gorzelni i zakładzie rektyfikacji, a nad jakością i smakiem destylatu czuwa doświadczony gorzelnik – dowiadujemy się z dowcipnie prowadzonej prelekcji w szczelnie wypełnionej sali LCK.
To jedno z cyklu spotkań, organizowanych przez Stowarzyszenie Polska Wódka, które inicjuje powstanie pierwszego na świecie muzeum tego trunku w Warszawie – otwarcie jest planowane na przyszły rok.

Bo smak i aromat są ważne

– W kolejnej edycji Polish Vodka Tour zachęcamy rodaków, by odkryli niezwykłe zalety polskich wódek w łączności z potrawami. Mamy wielowiekową tradycję ich wyrobu, warto więc szerzyć wiedzę na ten temat, ucząc przy tym zasad konsumpcji – mówił promotor imprezy Maciej Starosolski. Dodał, że celem takich spotkań jest właśnie edukacja w zakresie kultury spożywania alkoholu oraz tłumaczenie Polakom, czym różni się certyfikowana Polska Wódka od „wódki z Polski”.
Wspierał go sam Pascal Brodnicki: – Francuzi cenią produkty dobrej jakości. Gdy chcą być pewni, że sięgają po najlepsze, szukają oznaczeń „Appellation d’origine”, co daje tę gwarancję. Podobnie polska wódka jest chroniona oznaczeniem geograficznym UE, a to dowód, że należy do grona najlepszych na świecie alkoholi – mówił znany kucharz, autor programu „Smakuj świat z Pascalem”, a także książek kucharskich, który zapewnił uczestnikom wykwintne przekąski – niebanalne zestawienia kulinarne akcentujące smak i aromat wódek i zdradzał tajniki ich serwowania – jak choćby ten, że dobra wódka musi mieć temperaturę pokojową…, co przeczy stereotypom.
Wciąż mało o tym wiemy, choć wódka od wieków jest nieodłącznym atrybutem polskiego stołu. Warto więc bez kompleksów, z dumą zgłębiać wiedzę na temat narodowego trunku Polaków, uczyć się go pić i umiejętnie podawać swoim gościom. Chodzi też o rozbudzenie w konsumentach ciekawości i pobudzenie do samodzielnych poszukiwań najlepszych trunków – twierdzą organizatorzy.

„Polska wódka to brzmi dumnie!”

Pod takim hasłem 230 osób, przeważnie młodych ze sfer gastronomii, oddało się degustacji. W ofercie były trzy rodzaje destylatów: ziemniaczany, pszeniczny i żytni. Jako zakąska służył m.in. pumpernikiel z serkiem kremowym, karmelizowaną czerwoną cebulą, gruszką w occie i suszonym daktylem, albo szaszłyk z białej kiełbasy z musztardą miodową, marynowaną rzodkiewką, ogórkiem małosolnym.
Ale wpierw należało wąchać zawartość kieliszka, lekko umoczyć usta wczuwając się w smak wódki, przełamać go zakąską, dokończyć picie i ocenić, zgłaszając się do odpowiedzi, tak jak Damian Wójcik i Maciej Iwaniak, młodzi przedsiębiorcy z obsługi barmańskiej imprez. – To pożyteczne szkolenie. Poznajemy opinie osób doświadczonych i biegłych w serwowaniu alkoholu. Przyda się to w naszej mobilnej firmie Shaker Towarzyski – mówią barmani.
W trakcie zajęć rosło ożywienie zebranych, lecz w żadnym razie nie ucierpiała kultura „studiowania”. Postępowała integracja słuchaczy. Najwyraźniej działało motto warsztatów: „Polska wódka – trunek magiczny. Zasmakuj, odetchnij”. Co smutniejszych lub mniej wyluzowanych rozbrajał slogan „British humor? Polish vodka!” w sam raz na Brexit.
– Zależy nam, by po warsztatach ich uczestnicy patrzyli na pozornie dobrze znany w kraju alkohol z nowej perspektywy, by wyszli ze spotkań bogatsi o ciekawe doznania kulinarne, o nową wiedzę na ten temat – akcentowali prowadzący imprezę.
Co na to Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych? Jej dyrektor Krzysztof Brzózka uznaje to wydarzenie za sprzeczne z ustawą o wychowaniu w trzeźwości, bo w publicznych placówkach nie należy organizować takich imprez. Ta opinia jednak nie zaważyła.
Radosław Dudziński – dyrektor Lubelskiego Centrum Konferencyjnego, jest zdania, że jego instytucja ma prawo bazować na współpracy z partnerami komercyjnymi. I jeśli ktoś chce organizować tu spotkanie edukacyjno-promocyjne, które nie zagraża bezpieczeństwu, nie widzi przeszkód tym bardziej, że organizatorzy zadbali o detale prawne: chętni rejestrowali się przez witrynę www.polishvodkatour.pl, o przyjęciu decydowała kolejność zgłoszeń, a udział w warsztatach wzięły tylko osoby pełnoletnie (w razie wątpliwości sprawdzano dokumenty).
Marek Rybołowicz