Wojewoda pomaszerował, choć samorządowcy ostrzegali

Uczestnicy VII Lubelskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych na transparentach wyraźnie odcinali się od totalitarnych ideologii

Marszałek województwa Sławomir Sosnowski (PSL) i prezydent Lublina Krzysztof Żuk (PO) skrytykowali wojewodę Przemysława Czarnka za zaproszenie do udziału w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych Brygady Lubelskiej Obozu Narodowo-Radykalnego.


Narodowcy obrazili się, bo przecież czcili żołnierzy niezłomnych, zanim jeszcze stało się to państwowym obyczajem, wojewoda obruszył się, bo – jak stwierdził – nikogo takiego nie zapraszał, a w całej tej wymianie obrażeń i obruszeń zapomniano udekorować plac Litewski w narodowe barwy. A marsz ONR i tak sobie spokojnie przeszedł przez miasto, krzycząc to, co zawsze…
„Z zaniepokojeniem przyjęliśmy zaproszenie przez Pana lubelskiej brygady Obozu Narodowo-Radykalnego, organizacji uznawanej za ugrupowanie o charakterze nacjonalistycznym lub wręcz faszystowskim, do grona podmiotów współtworzących obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych” – napisali samorządowcy w liście do wojewody. Wojewoda Czarnek list samorządowców nazwał kuriozalnym ale na wszelki wypadek zapewnił, że z zarzutami o faszyzm to nie do niego, tylko do prokuratury, a w ogóle to zapraszał wszystkich, zbyt dokładnie nie sprawdzając, gdzie poza tym zaproszony ewentualnie należy. Wyparłszy się w ten sposób wszelkich kontaktów z kontrowersyjną ostatnio organizacją – polityk PiS skorzystał z okazji, żeby Żukowi i Sosnowskiemu wypomnieć absencję na poprzednich obchodach z okazji 1 marca, kiedy to czci się pamięć uczestników zbrojnego oporu antykomunistycznego.
Z kolei sami zainteresowani, czyli Brygada Lubelska ONR, zdecydowanie odcięła się od faszyzmu, zarzucając swoim krytykom ignorancję historyczną oraz wezwała prezydenta i marszałka na dyskusję celem przybliżenia dziejów organizacji. Najpierw jednak ONR-rowcy mieli okazję podyskutować z pikietą Obywateli RP, którzy z hasłem „Nacjonalizm – to się leczy” stanęli na trasie Marszu Żołnierzy Wyklętych, tradycyjnie udającego się z placu Litewskiego pod Zamek, by złożyć kwiaty pod tablicami upamiętniającymi pomordowanych w czasach stalinizmu. Doszło do pyskówek i wyzwisk. Na zakończenie marszu do listu samorządowców jeszcze raz odniósł się wojewoda, nazywając go głupim, a autorom zarzucił manipulowanie faktami i obrażanie organizatorów… TAK