Wójt nie komentuje „ubeckich donosów”

– Nasz koszmar zaczął się pod koniec maja, kiedy to ekipa gminnych pracowników rozebrała w całości ulicę wykonaną z klinkieru – piszą do „Nowego Tygodnia” mieszkańcy ul. Chmielnej w Tarnogórze. Poproszony o komentarz wójt Jerzy Lewczuk mówi, że nie komentuje „ubeckich donosów”.

Tydzień temu dostaliśmy list, podpisany przez „mieszkańców ul. Chmielnej w Tarnogórze”.

– Niniejszym pragniemy poinformować o realizacji od dawna zapowiadanej na zebraniach w Tarnogórze inwestycji obejmującej remont, wymianę kolektora wodnego oraz wykonanie nowej nawierzchni ul. Chmielnej – rozpoczyna się pismo. – Nasz koszmar zaczął się pod koniec maja, kiedy to ekipa gminnych pracowników rozebrała w całości istniejącą ulicę wykonaną z klinkieru. Według autora pisma do wymiany rur przystąpiło Gminne Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Izbicy.

– Wykonano głębokie wykopy, a wymiana rur tak się ślimaczy, że do obecnej chwili zakres robót być może jest wykonany w 30 procentach. Ostatnie opady deszczu zalały wykonane wykopy, a woda z opadów zalała zarówno nasze piwnice i jak i obiekty gospodarcze. Mijają dni i tygodnie, a na budowie nie ma żadnego pracownika ani osób odpowiedzialnych za realizację tej inwestycji. Interwencja mieszkańców naszej ulicy u wójta gminy nie przyniosła żadnego rezultatu, a jego ostatnia obecność na budowie to arogancja i oskarżanie osób, które według wiedzy wójta przeszkadzają mu w realizacji zadań gminnych, w które jest tak mocno zaangażowany – piszą „mieszkańcy Chmielnej”.

Według autorów listu w obecności „niektórych osób padają różne oskarżenia i insynuacje o nieprawidłowym korzystaniu ze środków pomocy społecznej”. – Jeszcze nie zakończona realizacja wymiany rur wodociągowych, nie zasypane wykopy, a już wójt obiecuje, że natychmiast przystąpi do wykonania nawierzchni ulicy, tylko, z czego ma być wykonana jest owiana wielką tajemnicą.

Nieznani ludzie zaczęli wyznaczać przebieg ulicy bez żadnych dokumentów, twierdząc tym samym, iż muszą wejść na nasze nieruchomości poza teren naszych ogrodzeń. To świadczy o niefachowym przygotowaniu tego zakresu prac, być może bez żadnych dokumentów po prostu na dziko. Rozkopaną ulicą nie możemy wjechać na nasze posesje, ale nie mogą też służby pogotowia ratunkowego, nie mówiąc już o straży pożarnej – alarmuje anonim.

Treść pisma przekazaliśmy Jerzemu Lewczukowi. Oto, co odpisał wójt Izbicy: Ustosunkowując się do przedmiotowego paszkwilu, pragnę poinformować, iż nie mam czasu na odnoszenie się do oszczerstw zawartych w tym ubeckim donosie, widać, że osoba pisząca anonimy ma dobre wyrobienie rodem z okresu terroru stalinowskiego albo sama jest nieudacznikiem i w życiu nie potrafiła zrobić niczego pożytecznego dla społeczeństwa. Wójt zaprosił też nas do Tarnogóry, byśmy na miejscu zapoznali się z realizacją przedmiotowej inwestycji.

– Jestem otwarty na krytykę ze strony społeczeństwa oraz mieszkańców gminy, którzy nie chowają się za tego typu „pismami”. Ponadto informuję, że anonim ten wraz z moją odpowiedzią do Waszego Tygodnika, którego pracę redaktorów sobie cenię, zostanie zamieszczony na stronie Internetowej Gminy Izbica do wiadomości mieszkańców – napisał Lewczuk. (kg)