Wójt Sawa też ma nowe auto

Powiat chełmski rozpisywał przetargi, by wybrać służbowe auta. Urzędnicy, Czytelnicy i radni na bieżąco śledzili oferty a potem wytykali ponadprzeciętne wyposażenie nowych samochodów starosty. Tymczasem wójt Dorohuska bez rozgłosu pojechał do salonu i wybrał nową „brykę”. Niektórzy mieszkańcy nawet się nie zorientowali, że ten nowy ładny SUV należy do urzędu. Podobno myśleli, że to prywatny samochód wójta.

Niewiele rzeczy, poza zarobkami samorządowców i polityków, tak rozpala emocje, jak ich służbowe auta. Nic dziwnego, że wszelkie zakupy są śledzone nie tylko przez wyborców, radnych opozycji, ale nawet popleczników. Ostatni przykład mieliśmy, gdy nowe samochody zdecydował się kupić starosta chełmski Piotr Deniszczuk. Kia Optima, którą się porusza, kosztowała aż 140 tys. zł. A lista wyposażenia jest tak długa, że zabrakłoby miejsca na jego przytaczanie. „Bajery” w nowym aucie nieraz wypominano Deniszczukowi. Na sesji były starosta Paweł Ciechan pytał wprost, jak podgrzewane i wentylowane fotele, skórzana tapicerka, przyciemniane szyby, tempomat i inne ekstra dodatki mają wpłynąć na pracę dla społeczeństwa… Co ciekawe, kilka tygodni po zakupie Optimy starosta rozpisał przetarg na drugie auto. I za niecałe 100 tys. zł kupił coraz bardziej popularnego SUVa – Hyundaia Tucsona. Komentarzy oczywiście też nie brakuje, że urzędnicy będą rozbijać się nową „terenówką”. Ale okazuje się, że nowe auto można kupić zupełnie bez rozgłosu, po cichutku. Tak zrobił Dorohusk. Wójt wybrał sobie model KIA Sportage – też w bardzo popularnym dzisiaj segmencie SUV i po prostu pojechał po niego do salonu. Kupił go bez przetargu i – co za tym idzie – informacji, że gmina kupuje nowe auto, która poszłaby w eter i zapewne też rozpaliłaby emocje. Podobno niektórzy mieszkańcy, widząc wójta w nowym samochodzie, myśleli, że to jego prywatne auto. Jak mu się udało zrobić taki zakup po cichu? – Po prostu wybraliśmy taki model, że zmieściliśmy się w widełkach, poniżej których nie trzeba ogłaszać przetargu, tj. 14 tysiącach euro netto – mówi Wojciech Sawa, wójt Dorohuska. – Skonsultowaliśmy najpierw ten zakup z prawnikiem. W sumie za samochód zapłaciliśmy 70 tys. zł.
Czyli o 30 tys. zł mniej niż powiat za niemal bliźniacze auto, kórym mają poruszać się urzędnicy z wydziałów. Gmina od dawna zamierzała kupić nowy samochód, bo użytkowany wcześniej Opel Zafira był już mocno wyeksploatowany. Teraz trafił do pracowników interwencyjnych. Wójt myślał na poczatku, żeby kupić auto używane, ale z tego pomysłu wycofał się. A radni również uznali, że jeśli już kupować samochód, to tylko nowy. (bf)