Wójt tłumaczy się z „afery w hydroforni”

– Wójt Proskura, wyrażając zgodę na produkcję w tym miejscu, naruszył prawo – uważa Mirosław Ignacy Kaczor. Mieszkaniec gminy Siennica Różana ma za złe, że w jednym z pomieszczeń hydroforni wytwarzano ceramikę. – Wójt pozwolił na produkcję z użyciem substancji niebezpiecznych dla zdrowia. Z niewiadomych powodów ryzykował naszym zdrowiem, a może i życiem – dodaje. – Cały czas badaliśmy wodę i wszystko było pod kontrolą – broni się Proskura.

Przypomnijmy. W czerwcu 2016 r. zarząd Cersanitu skontaktował się z krasnostawską policją. Z informacji, jakie władze spółki przekazały śledczym, wynikało, że w jednej z miejscowości w gminie Siennica Różana działa nielegalny zakład zajmujący się produkcją ceramiki wzorowanej na tej, jaka powstaje w Cersanicie. Mało tego – zgłoszono, że pracują tam ludzie związani z Cersanitem.
Zamojska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie. Sprawdzano czy mała firma z gminy Siennica Różana pozyskała nielegalne programy komputerowe (łamiąc art. 278 par. 2 kodeksu karnego), czy jej pracownicy (na co dzień zatrudnieni w Cersanicie) nie ujawnili tajemnic swojego macierzystego przedsiębiorstwa (art. 266 par. 2 kk) oraz czy firma z Siennicy Różanej nie złamała ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, po prostu kopiując produkty Cersanitu. Działania śledczych pozwoliły na to, żeby prokuratura przedstawiła trzem pracownikom Cersanitu zarzut ujawnienia tajemnicy handlowej i nieuczciwą konkurencję. Mężczyźni ci od sierpnia 2015 r. do lutego 2016 r. pracowali w dwóch miejscach. Rano w Cersanicie, a wieczorem w małej firmie pod Siennicą Różaną.

Ich działania nadzorował Grzegorz P., były pracownik Cersanitu. Wspomniana trójka przyznała się do winy, Grzegorz P. idzie w zaparte. We wrześniu firmę z gminy Siennica Różana przeniesiono pod Kraków. Po tym, jak opisaliśmy sprawę, skontaktowało się z nami kilku mieszkańców gminy Siennica Różana. – Jestem ciekaw, jak sprawę skomentuje wójt Leszek Proskura – mówi nam jeden z nich. – W końcu firma ta działała na majątku gminy. Czy wójt nie wiedział, co tam się dzieje? – zastanawia się nasz rozmówca. Sprawę szeroko komentuje na stronie internetowej www.dziennik-siennicy.pl inny mieszkaniec gminy – Mirosław Ignacy Kaczor. – Owa firma działała w okresie od września 2015 r. do końca sierpnia bieżącego roku w Kozieńcu, korzystając z pomieszczeń hydroforni.
Hydrofornia jest obiektem będącym własnością gminy i bez wiedzy wójta ta działalność, którą zajął się prokurator, byłaby niemożliwa. Pan Leszek Proskura, wyrażając zgodę na produkcję w tym miejscu, naruszył prawo. Pozwolił na prowadzenie produkcji w strefie ochronnej ujęcia wodnego, co jest zabronione. Pozwolił na produkcję z użyciem substancji niebezpiecznych dla zdrowia. Z niewiadomych powodów ryzykował naszym zdrowiem, a może i życiem – komentuje Kaczor.

Wójt Proskura nie ma sobie nic do zarzucenia. – Sanepid kilka razy kontrolował naszą wodę w czasie działalności wspomnianej firmy i zawsze wszystko było w porządku – broni się wójt Siennicy Różanej. – Produkcja odbywała się w pomieszczeniu sąsiadującym z hydrofornią, a nie w jej środku, dlatego nie było ryzyka skażenia wody – dodaje.
Proskura podkreśla, że jeżeli rzeczywiście pracownicy firmy przez jakiś czas działającej na terenie Siennicy Różanej łamali prawo, to przecież wójt nie mógł o tym wiedzieć. – Ja chciałem i nadal chcę ściągać do naszej gminy inwestorów, chcę żeby powstawały tu nowe miejsca pracy. Na samej dzierżawie pomieszczeń dla tej firmy gmina zarabiała 1,5 tys. zł. Mam nadzieję, że przez zamieszanie wokół tej sprawy inni inwestorzy się do nas nie zrażą – podsumowuje Proskura. (kg)