Wozi dary na Ukrainę

– Dotarłem do Łucka z darami, pokażę wam punkt przeładunkowy, żebyście widzieli, że to wszystko nie przepada, że te dostawy są dostarczane – informuje Łukasz Mazur w swoim nagraniu na fejsbukowym profilu. Potem rozładowuje dary i mówi do internautów: – A teraz wracam do Chełma po kolejne rzeczy. Łukasz od pierwszego dnia wojny niestrudzenie, po kilka razy w tygodniu wozi dary ze zbiórek na Ukrainę.

Jeszcze tak niedawno, niewiele ponad miesiąc temu współpracował z ukraińskimi firmami. Doskonale zna drogi do Łucka, Lwowa, Żytomierza. Ma tam wielu znajomych, przyjaciół. Po wybuchu wojny na Ukrainie dotychczasowa praca nie wchodzi w rachubę, ale chełmianin, Łukasz Mazur dalej kursuje znanymi, ukraińskimi drogami. Przywozi tam dary. Zajmuje się tym od początku konfliktu. Kursuje kilka razy w tygodniu.

Własnym samochodem. Inni wolontariusze, którzy działają na granicy w Dorohusku i współpracują z Łukaszem, patrząc, jak poświęca swój czas i bezpieczeństwo, zorganizowali zbiórkę na paliwo dla niego. Odbywa się za pośrednictwem internetowego portalu zrzutka.pl: „Paliwo dla Łukasza – niestrudzonego kuriera Polska-Ukraina” i spotyka się z pozytywnym odzewem internautów. W swoim apelu o włączenie się w zbiórkę wolontariusze piszą: „Łukasz Mazur dzisiaj rano pogonił do Łucka.

Z kolejną partią pomocy. Kupimy mu paliwo na kolejne wyjazdy? Szanowni Państwo, chłopak na zdjęciach to Łukasz Mazur z Chełma. Skromny i bardzo odważny człowiek… I od samego początku dociera do Łucka, Lwowa, Żytomierza. Przewozi pomoc do przedszkoli, szkół, szpitali, uczelni i w wiele innych miejsc. Dzięki Łukaszowi wsparcie dociera bezpiecznie prosto do rąk potrzebujących… Łukasz jest osobą prywatną, nie zrzeszoną w żadnej organizacji. Poświęca swój czas i bezpieczeństwo, bo chce pomagać. Wybrał taką drogę niesienie pomocy, bo jeszcze miesiąc temu tak pracował i zna tereny, po których jeździ, jak własną kieszeń. Takich osób bardzo potrzebujemy. Bo zdarza się, że trzeba nagle zrealizować transport z pomocą medyczną dla szpitala we Lwowie, do którego właśnie trafili ranni z frontu. A tam brakuje wszystkiego.

Zdarza się wiele sytuacji, kiedy pomoc musi trafić w bardzo konkretne miejsce i przez zaufanego kuriera. Takich osób jak Łukasz jest dosłownie kilka. Z pomocy Łukasza w przekazaniu darów korzysta wielu darczyńców. I Łukasz nigdy nie odmówił. Wszyscy go podziwiają, gratulują odwagi, dziękują za pomoc. Ale wszyscy zapominamy o jednej bardzo ważnej sprawie. Łukasz przewozy realizuje własnym samochodem. Za paliwo cały czas płaci z własnej kieszeni. Nikt nie zadaje mu pytania, czy ma pieniądze żeby zalać bak na kolejny wyjazd. On też się nie upomina. Będzie jeździł, dopóki starczy środków na debecie. Dlatego postanowiliśmy z grupą wolontariuszy, pomagających na granicy w Dorohusku, poprosić Państwa o wsparcie Łukasza…”.

Łukasz ma nadzieję, że dzięki pieniądzom ze zbiórki uda się uruchomić kolejne auta, które pojadą z darami na Ukrainę. Niektóre swoje wyjazdy udokumentował, a nagrania zamieścił na swoim fejsbukowym profilu.

– Dotarłem z darami do Łucka – mówi na jednym z nagrań. – Pokażę wam, żebyście wiedzieli, że to nie przepada, że dostawy są dostarczane. Tak wygląda punkt przeładunkowy w jednej kawiarni, której właścicielem jest Larrisa. Zaraz rozładuję dary, a potem wracam do Polski po kolejne rzeczy.

W tym samym nagraniu Larrisa dziękuje Polakom za przekazane produkty. W kolejnym „filmiku” Łukasz siedzi za kierownicą i opowiada o udanym transporcie chorego na białaczkę chłopca z Żytomierza, w który również się angażował.

– Chłopiec szczęśliwie jest już w Polsce, czeka na transport medyczny do prywatnej kliniki – opowiada Łukasz. – To był bardzo ryzykowny transport. Do końca baliśmy się, czy to wszystko się uda. Okazało się, że droga była spokojna. W tę operację było zaangażowanych wiele osób.

Łukasz zachęca też do wsparcia organizacji „Lekarze bez Granic”, zapewniającej medyczną pomoc humanitarną. Oto link, pod którym można znaleźć więcej informacji o tej organizacji oraz o tym, jak ją wesprzeć: https://lekarze-bez-granic.pl/wplac/. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here