Wrócą blokady?

Chociaż to nie sezon, rozpoczęte na północy województwa protesty rolnicze mogą przenieść się do Lublina. OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych oraz organizowane spontanicznie społeczne komitety ogłosiły pogotowie strajkowe, grożąc blokadą całej Ściany Wschodniej, w tym głównych tras łączących Warszawę m.in. z Lublinem.
Punktami zapalnymi pozostaje wciąż kwestia zbyt wolnej – zdaniem rolników – interwencji w sprawie epidemii tzw afrykańskiego pomoru świń, blokującej skupy żywca na terenie znacznej części Lubelszczyzny. Rolnicy chcą ponadto podjęcia radykalnych działań w sprawie doprowadzenia do zwiększonych odstrzałów dzików, będących ich zdanie właściwym ogniskiem choroby. Rolnicze OPZZ zarzuca przy tym Polskiemu Związkowi Łowieckiemu celową bierność i niewłaściwe zarządzanie zwierzyną, a ponadto nadmierne upolitycznienie i związki z „lokalnymi elitami”.
Rolnicy chcą rozwiązania PZŁ i zastąpienia go Narodową Radą Łowiecką z oddziałami terenowymi zorganizowanymi przy urzędzie wojewody. Przede wszystkim jednak protesty środowisk, nie tylko wiejskich, budzi „warunkowe” wyrażenie przez Sejm zgody na obowiązywanie w Polsce zapisów umowy o wolnym handlu z Kanadą. W tej samej sprawie przed lubelskim ratuszem w ubiegłym tygodniu manifestowali także członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej . – Jeśli rząd jawnie nie przeciwstawi się CETA, skutki dla rolnictwa, szczególnie małych gospodarstw, mogą być katastrofalne! – uważa Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.

Cios zza Buga

Protestujący nie są zadowoleni z wyników dotychczasowych negocjacji z przedstawicielami strony rządowej, domagając się w tej sytuacji rozmów… bezpośrednio z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim, jako faktycznym decydentem w państwie. W przeciwnym razie grożą rozpoczęciem na szeroką skalę blokad na drogach, odcięciem Lublina, jak również przejść granicznych, przez które płynie do Polski importowane zboże i rzepak z Ukrainy, co jest kolejnym punktem zapalnym na lubelskiej wsi. – W obecnej sytuacji niekontrolowany, bezcłowy kontyngent produkcji rolno-spożywczej dobija polskich producentów i musi zostać natychmiast wstrzymany, do czego zresztą są podstawy, choćby fitosanitarne – uważa Leszek Barwiński, wiceprzewodniczący OPZZRiOR na Lubelszczyźnie. O ile więc, co roku zima raczej kończyła się blokadami rolniczymi – to tym razem może się takimi rozpocząć. TAK