Wśród kwiatów i świergotu ptaków

Podczas wiosennego spaceru na pewno natkniemy się na przylaszczki. Pamiętajmy, że jest to roślina pod ścisłą ochroną, a do tego silnie trująca – działa drażniąco na skórę, powoduje zaczerwienienia, obrzęki, a nawet pęcherze

Od poniedziałku znowu możemy wyjść do parku czy lasu. Inspektor Bywak, czyli lubelski przyrodnik Jakub Orłowski, podpowiada czytelnikom „Nowego Tygodnia”, na co warto zwrócić uwagę podczas wiosennych spacerów.


– Świat roślin zbudził się z zimowego letargu. W mieście kwitną żonkile, bratki, tulipany, kokorycz czy złoć żółta. W lesie kwitną fiołki, przylaszczki, ziarnopłon wiosenny czy wawrzynek wilczełyko – opowiada Inspektor Bywak. Wczesną wiosną warto zwrócić uwagę zwłaszcza na wawrzynek wilczełyko, bo ta niezwykła roślina jest wczesną wiosną jednym z pierwszych kwitnących krzewów. W lesie pięknie wyglądają jego bezlistne gałęzie z masą pachnących, drobnych, różowych kwiatków.

W żadnym wypadku nie wolno ich zrywać, bo stanowią na przedwiośniu ważne źródło nektaru i pyłku dla trzmieli i motyli cytrynków oraz rusałek. Dodatkowo cała roślina jest silnie trująca, o czym ostrzega nas jej ludowa nazwa „wilczełyko”. Zjedzenie 10-12 dojrzałych owoców może spowodować śmierć dorosłego człowieka, dla dziecka nawet 1-2 owoce mogą być śmiertelne. Nie należy dotykać też gałązek, bo sok rośliny powoduje poparzenia. Roślina jest jednak bardzo pożyteczna dla ptaków, które bez ryzyka zajadają się jej smacznymi owocami. Podziwiajmy więc wawrzynek, ale bez dotykania!

Runo łapie słoneczne promienie

– W lesie dużo roślin runa kwitnie właśnie wczesną wiosną, gdyż rozwój liści drzew zaciemnia dno lasu, a każdy chce złapać jak najwięcej światła dla siebie – dodaje Orłowski. To właśnie wiosną w lasach widzimy kobierce zawilców, które można podziwiać np. w Starym Gaju. Białe, gęsto rosnące kwiatuszki z żółtym środkiem są odporne na zimno i bogate w pyłek. Choć kwiat ten nie podlega ochronie, to nie powinno się go zrywać, po pierwsze ze względu na cenny dla owadów pyłek, a po drugie, podobnie jak wszystkie gatunki z rodziny jaskrowatych, zawiera trujący ranunkulin. W wyniku kontaktu z rozgniecioną rośliną lub z jej sokiem na skórze może pojawić się zaczerwienienie i obrzęk. Wykorzystywany był w medycynie ludowej, m.in. w chorobach reumatycznych.

Od gładyszka do szafranu

W lasach i przydomowych ogródkach kwitnie jeszcze śnieżyczka przebiśnieg, znana również pod nazwami: przebiśnieg pospolity, gładysz pospolity, gładyszek, śnieguła, śniegułka, śnieżyca. To roślina w Polsce chroniona – warto wiedzieć, że jeszcze w XX wieku była uważana za jeden z „najbardziej zagrożonych wyniszczeniem gatunków roślin w Polsce” a ponieważ kwitła jako jeden z pierwszych gatunków, była intensywnie zrywana przez ludzi. Wiosną można też dojrzeć oczywiście krokusy– ich inna nazwa to szafran. Krokusy dostarczają najdroższej przyprawy na świecie – szafranu, który jest uzyskiwany z pomarańczowych znamion kwiatu.

Gdy roślina dojrzeje, znamiona są zbierane z kwiatów (o poranku, gdy się otwierają) i suszone. Kilogram szafranu uzyskiwany jest z 250 tys. kwiatów. Ta przyprawa nadaje potrawom charakterystyczną żółtą barwę i była w przeszłości lubianym dodatkiem do dań kuchni staropolskiej oraz oznaką bogactwa. Szafran uważano za przyprawę dodająca energii a jego nazwa zachowała się w starych powiedzonkach „Pieprzno i szafranno, moja mościa panno” oraz „Lepszy funt szafranu, niż wóz siana”.

Przylaszczka też truje

W lasach można zobaczyć też przylaszczkę pospolitą, której niebieskie, delikatne kwiatuszki, rosnące w kępach, wydzielają delikatny zapach przyciągający owady. Co ciekawe, jej nasiona rozsiewają mrówki, którym smakują bogate w tłuszcz owoce przylaszczki. Uwaga! To roślina w Polsce chroniona, a dodatkowo silnie trująca – działa drażniąco na skórę, powoduje zaczerwienienia, obrzęki a nawet pęcherze. Inna, ludowa nazwa tej rośliny to trojanek, bo jej liście mają charakterystyczne trzy klapy. W lecznictwie ludowym stosowano ją w schorzeniach wątroby, nerek i pęcherza. To bylina długoletnia, więc zakupione w sklepie ogrodniczym (nie wolno jej wycinać z lasu!) rośliny będą w jednym miejscu kwitły przez wiele lat.

Innym pięknym kwiatkiem o owłosionej łodyżce i dzwonkowatych, zwisających fioletowych kwiatach jest sasanka. Ten prawdziwie rzadki gatunek i dodatkowo trujący, jest w Polsce objęty ścisłą ochroną.

Wytrwali obserwatorzy mogą podczas spaceru dostrzec w trawie drobne łodyżki kokoryczy o małych fioletowych kwiatach. Dawniej jej bulwa była stosowana w medycynie ludowej jako lek uspokajający, ale na surowo bulwy są silnie trujące.

Rzadkością jest też pierwiosnek, którego kolorowe odmiany chętnie uprawiamy w doniczkach. W lesie czasami dostrzec można długołodygowy pierwiosnek lekarski o podłużnych liściach. Jego kwiaty w baldaszkowatych kwiatostanach osadzone są na szczycie bezlistnej łodygi.

Budujmy domki

Częsty gość w naszych ogródkach – roślina o niebieskich, dzwonkowatych kwiatkach na długiej delikatnej łodyżce – to cebulica syberyjska. Roślina ta pięknie się rozsiewa, więc tworzy gęste, niebieskie od kwiatków łąki. Cebulica pochodzi z zachodniej Azji, Kaukazu oraz wschodniej Europy i jest odporna na zimno. – Jeżeli kwitną kwiaty, to oczywistym jest, że ktoś musi je zapylić. Pojawiają się pierwsze pszczoły, trzmiele, pojedyncze motyle. Niestety podczas wędrówek musimy też uważać na kleszcze – z reguły są aktywne, kiedy temperatura wzrośnie powyżej 7-9 C – przestrzega Jakub Orłowski.

– To dobry moment na postawienie domku dla owadów – zapylacze są niezbędne w przyrodzie, a współczesne budownictwo skutecznie ogranicza im ilość zakamarków do zajmowania – dodaje. Takie domki bez problemu zakupimy w sklepach ogrodniczych albo zamówimy w Internecie. Można też wykonać je samodzielnie – ważne są bambusowe puste w środku łodygi, trzcina, albo słoma, a także szyszki, w których łuskach mogą się schować owady.

Skrzydlaci sprzymierzeńcy

Wiosną w Ogrodzie Saskim czy wzdłuż ul. Lipowej możemy usłyszeć śpiew kowalików

– Sikorki zaczynają swoje wiosenne śpiewanie, szczególnie w słoneczne dni – mówi przyrodnik. – Tam, gdzie jest dużo starych drzew, np. w Ogrodzie Saskim czy wzdłuż ul. Lipowej, słuchać werblowanie dzięciołów i śpiew kowalików. Wracają szpaki, zięby, grzywacze, a kosy melodyjnie śpiewają o wschodzie i zachodzie słońca – wylicza Inspektor Bywak. – Warto też obserwować dziuple i budki dla ptaków – przy ich otworach zaczynają się kręcić sikorki, mazurki czy szpaki. Można się wtedy podszkolić z rozpoznawania ptasich odgłosów – dodaje.

W wolnej chwili można taką budkę dla ptaków wykonać samemu – wystarczy kilka listewek. Gotową budkę trzeba powiesić wysoko, co najmniej 2 metry nad ziemią, starannie wybierając miejsce, do którego nie dostanie się kot czy inny drapieżnik. Budka nie może być również zbyt głęboka, gdyż stanie się pułapką dla piskląt. Mocując budkę do drzewa, zadbajmy o to, żeby jej wejście nie było skierowane na zachód lub południowy zachód.

To zabezpieczy pisklęta przed wiatrem i zacinającym deszczem, a z tych właśnie kierunków najczęściej wieje wiatr. Pamiętajmy też o jesiennym czyszczeniu budki – trzeba ją wtedy otworzyć i wygarnąć z niej pozostałości gniazda, żeby nie pojawiły się w nim pasożyty. Jeśli powiesimy budkę wczesną wiosną, możemy doczekać się skrzydlatych lokatorów. – Wniosą budzą się również jeże – im można pomóc, choćby stawiając w ogrodzie domki dla tych pożytecznych ssaków – dodaje Jakub Orłowski.

Emilia Kalwińska