Wstrętnie kopią pod Deniszczukiem

Podłość ludzka nie zna granic? Przeciwnicy Piotra Deniszczuka, starosty chełmskiego znowu rzucili się na niego i atakują za wykorzystywanie powiatowego sprzętu i pracowników. Pokazali nawet zdjęcie powiatowej koparko-ładowarki, która w ubiegły weekend pojechała do domu starosty. Jak można zarzucać taką prywatę staroście, który robi tyle inwestycji dla dobra mieszkańców? Przecież gdyby coś było nie w porządku z wykorzystywaniem publicznego majątku, już dawno zareagowałyby odpowiednie służby. Prawda?


Pod koniec ubiegłego roku pisaliśmy o wyjeździe starosty chełmskiego Piotra Deniszczuka i jego małżonki Zdzisławy do sanatorium. Doniesiono nam wówczas, że starosta zabrał na prywatny wypad służbowy samochód powiatu. Polityczni oponenci, czasem po cichu, czasem trochę głośniej, nie kryli zaskoczenia i gorzkich słów pod adresem starosty. Nie mogli się nadziwić, jak można w taki sposób wykorzystywać publiczny majątek. I twierdzili, że w życiu nie przyszłoby im do głowy, aby zabrać urzędowy samochód na rodzinny wypad. Ale jakże się mylili. Po powrocie starosty z urlopu okazało się, że wziął samochód całkowicie legalnie, bo zaskakująco pojawiła się umowa bezpłatnego użyczenia auta. Jest? Jest. I nic to, że w dziwnych okolicznościach.

Chociaż to uderzenie w starostę nie wyszło, jego przeciwnicy nie poddają się i atakują znowu. W piątek (6 marca) dostaliśmy informację, że należąca do powiatu koparko-ładowarka pojechała z bazy w Sielcu do oddalonego o prawie 50 km domu starosty w Wygodzie. Nie daliśmy wiary w te brednie. Ale wysłano nam nawet zdjęcie maszyny zaparkowanej za zabudowaniami Deniszczuków i służbowej limuzyny Kia, której zakupu do dzisiaj nie mogą staroście darować. Jak niegodziwym trzeba być, by atakować starostę w dniu, w którym w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji trwa Powiatowe Święto Kobiet?

Na imprezie, która zgromadziła setki mieszkańców powiatu, starosta przecież składa życzenia, wręcza kwiaty i słodycze paniom i bawi się ze wszystkimi. Podłość. Łatwo zarzucić, że starosta korzysta ze służbowego samochodu. A niby jak miał wrócić z imprezy do domu? A czym jest kilka dni pracy powiatowej koparko-ładowarki w porównaniu do dróg, które starosta wybudował w powiecie? Przy takim ogromie pracy, jaki Piotr Deniszczuk wkłada w powiat, koparka powinna stać u niego na stałe. Podobnie jak służbowy samochód, którym przecież jeździ każdy przedstawiciel handlowy.

Co więcej – nic przecież, by się nie stało, gdyby pracownicy z bazy w Sielcu w ramach wdzięczności porobili powiatowymi maszynami w ponad 100-hektarowym gospodarstwie rolnym starosty czy ułożyli pokaźny plac z kostki pod jego domem. Ba! Nic by się nie stało, gdyby nawet wzięli do tego trochę cementu czy kostki należącej do starostwa. Staroście w podziękowaniu za jego ciężką pracę takie rekompensaty po prostu się należą. I to nie tylko takie. Nie ma przecież nic złego w potencjalnym podjechaniu służbowym autem z żoną na relaks do lubelskiego SPA Orkana czy innych drobiazgach. Nie można też ganić starosty za koalicję z PiS-em, bo przecież dzięki niej można to wszystko robić.

Bo przecież gdyby były jakieś nieprawidłowości w wykorzystywaniu publicznego majątku, to już dawno zareagowałyby na nie odpowiednie służby. Rada powiatu, która przecież nadzoruje pracę zarządu, nie przymykałaby oczu na takie praktyki. Podobno na „Wysokiej” się o tym tylko plotkuje, więc pewnie wszystko jest w porządku. Przecież inaczej policja wszczęłaby śledztwo, zamiast bawić się na wspólnych imprezach. Nieprawdaż? Więc ręce precz od starosty. (reb)