Wszystkim w głowie tylko górki

Podczas ośmiogodzinnej debaty było mnóstwo emocji i różnic zdań między samymi mieszkańcami

Osiem godzin zaciętej dyskusji, głównie o przyszłości górek czechowskich, to obraz spotkania w sprawie drugiego wyłożenia dokumentu „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego”, które odbyło się w miniony czwartek w sali obrad rady miasta. Przed nami już w środę kolejne konsultacje. Czy dyskusję zaczyna dominować polityka?


Plany w sprawie górek po raz kolejny zdominowały publiczną dyskusję. Uczestniczyli w niej przedstawiciele ratusza na czele z wiceprezydentem Lublina Arturem Szymczykiem, zespół planistów, radni, naukowcy, społecznicy, w końcu przedstawiciele spółki TBV, która jest właścicielem 105 hektarów górek czechowskich. Spotkanie publiczne z drugim wyłożeniem „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego” dotyczyło północnej części miasta oraz Śródmieścia i Wieniawy, ale to sprawy północnego Lublina zdominowały dyskusję.
Na wschód od ulicy Choiny ratusz zmienił funkcję terenu z gospodarczej na zabudowę mieszkaniową. – Stało się to na wniosek Spółdzielni Mieszkaniowej „Czechów”. Nie uwzględniono natomiast uwag SM w sprawie zabudowy terenów zieleni publicznej – wyjaśniała architekt Grażyna Dziedzic-Wiejak, koordynująca prace nad „Studium”. Nie obyło się bez pytań o sens tej zamiany. – W Lublinie przewidujemy wzrost terenów m. in. pod inwestycje, sport, zieleń publiczną o 40 procent. Nie dążymy do monofunkcyjnego, monotonnego miasta – odpowiadała architekt.
Planiści wydzielili też teren pod nowy cmentarz komunalny przy ul. Poligonowej i ul. Bohaterów Września. Wątpliwości wzbudziła \sprawa wydzielenia pod zabudowę terenów w pobliżu ul. Dereckiego (na północ od Zelwerowicza). Z północnego rejonu miasta ratusz chce „uwolnić” pod inwestycje kolejne hektary Czechowa Północnego i Dzbenina. – Lublin to główne miejsce pracy dla mieszkających na przedmieściach. Tymi działaniami chcemy przeciwdziałać procesowi suburbanizacji – mówiła Dziedzic-Wiejak.

Górki czechowskie podgrzały atmosferę

Słowo wstępu w głównym temacie należało do Wojciecha Dzioby, prezesa zarządu spółki TBV. Potwierdził on przekazane mediom informacje o chęci wybudowania, a następnie sprzedania miastu parku o powierzchni 75 hektarów za symboliczną złotówkę, jeśli tylko rada miasta zatwierdzi miejscowy plan, zgodnie z którym spółka będzie mogła zbudować bloki mieszkalne na 30 hektarach. – Jesteśmy na to gotowi. Jest szansa, by w końcu zagospodarować ten teren. Zasługujemy na to jako mieszkańcy – mówił.
Obrońców górek nie przekonały te argumenty.
– Postulaty dotyczące zachowania terenów zielonych nie zostały uwzględnione – mówił Sławomir Pawłowski, mieszkaniec Czechowa. Pytał też o sens i wiarygodność transakcji, którą miastu zaproponowało TBV. Z kolei na regularne zasypywanie górek, w tym strefy chronionej, odpadami, żalił się Andrzej Filipowicz, radny dzielnicy Czechów Południowy. – Zwierzęta z chronionych gatunków uciekły przed zniszczeniem. W ESOCh, miejscu chronionym, zasypano górki setkami ton odpadów.

Awantura nikomu nie służy…

Najnowsze założenia Studium krytykował też Jan Kamiński, przewodniczący Rady Kultury Przestrzeni, ciała doradczego prezydenta. – Zapisy są sprzeczne z zasadami zrównoważonego rozwoju, ochrony zieleni. Światowi znawcy spraw miejskich, jak Landry, Roussopoulos, Gehl mówili o innym planowaniu. Miasto w tym studium zachęca do wyprowadzki, do poruszania się samochodem. Zbyt wiele terenów uwalniamy pod zabudowę – referował. – To ma być dokument na 20, 30 lat, a nie pod zbliżające się wybory.
Do kompromisu nawoływał zaś profesor Marian Harasimiuk, autor jednej z pierwszych koncepcji zagospodarowania górek w latach 90.. – Szukajmy kompromisu, a nie awantury, która nikomu nie posłuży. Strony muszą zrobić pół kroku w tył. Górek nie zostawimy samych sobie, musimy nimi zarządzać – przekonywał profesor.
Spore grono słuchaczy nie podzielało jednak optymizmu profesora. – Nie ma kompromisu, tu mówimy o możliwym niszczeniu przyrody – kontrowała Zofia Trębaczewska-Smutek, przyrodniczka. – Słyszymy wiele zarzutów, że my nie chcemy rozwoju miasta. Dziwię się temu, że urbaniści miasta firmują podpisem dokumenty, które dadzą możliwość zabudowy jedynej zielonej enklawy północnego Lublina – dodawała Magdalena Nosek ze społeczności „Górki Czechowskie Wietrznie Zielone”.
Spierano się o wszystko, począwszy od historii „przejmowania” górek, przez metodologię badań w ankietach, po dysputę który interes – prywatny czy publiczny – jest ważniejszy w państwie prawa. Momentami można było odnieść wrażenie, że liczą się tylko argumenty polityczne, jak na wiecu przedwyborczym. Dyskusja trwa dalej, ale do porozumienia jeszcze daleko. Przed nami spotkanie dla mieszkańców całego miasta. Odbędzie się środę, 11 kwietnia.
BARTŁOMIEJ CHUDY

UDOSTĘPNIJ