Wtrącili kalekę do więzienia

Brak obu nóg, zaawansowana miażdżyca i cukrzyca, ani nawet udar, który przeszedł Wieczysław M. nie były przeszkodą, by mężczyzna nie mógł odbyć kary dwóch lat więzienia. 62-letniego kalekę zabrali z domu policjanci i odstawili do Zakładu Karnego w Białej Podlaskiej, choć żona mężczyzny twierdzi, że jego stan zdrowia na to w ogóle nie pozwalał.

Wieczysław M. z gminy Hanna w powiecie włodawskim dwa lata temu spowodował wypadek drogowy, będąc pod wpływem alkoholu. Został za to skazany na 2 lata więzienia. W międzyczasie mężczyzna poważnie zachorował. Przez cukrzycę najpierw amputowano mu jedną nogę, potem stracił też drugą. Od tego czasu Wieczysław M. stał się całkowicie zależny od bliskich. – Mąż był ostatnio bardzo schorowany – mówi jego małżonka, pani Genowefa. – Oprócz kalectwa cierpi na miażdżycę, cukrzycę, przeszedł udar, ma też problemy z zaćmą.

Przy sobie nie zrobi praktycznie nic. Wymaga stałej, 24-godzinnej opieki, którą w domu zapewniałam mu ja, nasza córka i synowa. W sobotę (21 stycznia) przyjechali policjanci z Włodawy, którzy zabrali męża najpierw do lekarza, który orzekł, że nadaje się on do odbycia wyroku, a następnie odwieźli do Zakładu Karnego w Białej Podlaskiej. Więzienie to podobno jest przystosowane do przebywania osób niepełnosprawnych, ale chyba do końca tak nie jest, skoro nie doszło do widzenia, bo strażnicy tłumaczyli, że nie mogą znieść męża na dół – opowiada zrozpaczona kobieta. – Ja rozumiem, że mąż zawinił i karę za to musi ponieść, ale wystarczającą dla niego pokutą jest jego niepełnosprawność, która uczyniła go więźniem we własnym domu. On już nic złego nie zrobi, nikomu nie zaszkodzi. Czy zamknięcie go w więzieniu coś da? – mówi pani Genowefa.
Wieczysław M. od wyroku sądu oczywiście się odwołał, ale bezskutecznie. Wkrótce odbędzie się kolejna rozprawa w jego sprawie. O jej wyniku poinformujemy. (bm)