Wycinek biurokracji

Generalny Dyrektor Lasów Państwowych nie zgadza się na umorzenie chełmskiemu ratuszowi opłat za dokonaną przed laty wycinkę drzew w Kumowej Dolinie. Miasto po raz kolejny złożyło odwołanie w tej sprawie. Chodzi o ponad pół miliona złotych. – Zamierzamy skorzystać z wszelkich możliwych ścieżek odwoławczych – zapowiadają urzędnicy.

Kilka lat temu miasto, mając zgodę Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, wycięło hektarowy lasek w Kumowej Dolinie. Miało to umożliwić rozbudowę stoku narciarskiego. Za wycinkę Lasy Państwowe naliczyły wysokie opłaty. Należności główne to 557 tys. zł. Do tego 35 tys. zł jednorazowej opłaty za przedwczesny wyrąb drzew oraz opłaty roczne w wysokości 10 proc. od należności głównej, które musi płacić przez 10 lat. W sumie ok. 1,2 mln zł. Chełmscy urzędnicy wystąpili o umorzenie opłat. Przepisy dopuszczają taką możliwość, gdy wycinka dokonywana jest na powierzchni poniżej 1 ha, przeznaczanej na realizację celu interesu publicznego. Regionalny Dyrektor Lasów Państwowych w Lublinie należności nie umorzył, bo inaczej niż chełmscy urzędnicy interpretował słowo „kultura”, występujące w ustawie o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Według pracowników ratusza pojęcie kultura mieści w sobie także kulturę fizyczną, na którą przeznaczono odlesioną działkę. Regionalny Dyrektor Lasów Państwowych był innego zdania, powołując się m.in. na ustawę o podatku dochodowym, która odróżnia kulturę od kultury fizycznej. Chełmscy urzędnicy postanowili wykorzystać całą dostępną ścieżkę odwoławczą. Sprawa trafiła m.in. do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W końcu po raz kolejny rozpatrzył ją Generalny Dyrektor Lasów Państwowych, którego decyzja była jednak niekorzystna dla miasta.
– W grudniu miasto złożyło odwołanie od tej decyzji – mówi Renata Ciepłowicz, p.o. dyrektora Wydziału Geodezji, Kartografii i Mienia Komunalnego UM Chełm. – Skorzystamy z wszelkich możliwych ścieżek odwoławczych. (mo)