„Wygrać! Wygrać i już…”

„Czy można w taką noc... ZAKOCHAĆ SIĘ?”, Pomysł i realizacja koncertu Paweł Świętorecki Małgorzata Rapa i Kamila Lendzion, Kierownictwo muzyczne: Przemysław Fiugajski; Aranżacje: Bogusław Wróblewski i Wojciech Durak; Koncepcja scenograficzna i reżyseria świateł: Marcin Nogas; Realizacja dźwięku: Łukasz Jakubowski; Stylizacja i wybór kostiumów: Agnieszka Wolinska; Przygotowanie chóru: Grzegorz Pecka; Przygotowanie Baletu: Roman Kamiński; Choreografia: Zuzanna Dinter-Markowska; Premiera: 31. grudnia 2018, na scenie: do 9. marca 2019 r.

Nie zapeszyć! Byle tylko nie zapeszyć, ale nowa, koncertowa premiera Teatru Muzycznego w Lublinie pokazuje (a zwłaszcza daje usłyszeć…), że tutejsze zespoły mają rosnący potencjał sceniczny i widoki na pełne przywrócenie tej placówce dawnego blasku. Brawo i prosimy o więcej!


Rewia „Czy można w taką noc… ZAKOCHAĆ SIĘ?” to nie tylko bezpretensjonalna rozrywka na czas karnawału, skomponowana na zasadzie „Znacie? No to posłuchajcie”. Dyrektor Kamila Lendzion ewidentnie przeprowadziła za jej pomocą przegląd aktywów Teatru, trafnie wychwytując wszystkie mocne punkty obsadowe.

I choć jako wokalistka i osobowość sceniczna najlepiej sprawdziła się… ona sama (znakomite „Chcę wygrać i już” z popularnego, sentymentalnego hitu filmowego „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”), to wielkie brawa należą się wszystkim ansamblom i solistom TM. Nie tylko bowiem udowodniły one swoją biegłość w ulubionej przez lubelskich widzów sztuce operetki (co dziwić oczywiście nie powinno, biorąc pod uwagę profil lubelskiej sceny), ale też pokazały, że stworzone są wręcz do musicalu, co już dawno podpowiadali przyjaciele Teatru.

Po prostu, mając takie artystki, jak Małgorzata Rapa („On tak ładnie kradnie” z „Hallo, Szpicbródka”), czy Agnieszka Kurkówna i Agnieszka Piekaroś-Padzińska (brawurowe „Nogi roztańczone” z tego samego filmu), grzechem byłoby nie pójść dalej w tym kierunku. Dyrekcja Teatru niedwuznacznie sugeruje, że właśnie muzyczna opowieść o królu kasiarzy może być następną lubelską premierą, a po koncertowym przedsmaku można tej decyzji tylko przyklasnąć.

Zespoły wielozadaniowe i utalentowane

Kiedy zaś i to przedsięwzięcie się uda (bo że się uda, raczej nie można mieć wątpliwości), może następnym krokiem będzie wystawienie któregoś ze światowych musicalowych evergreenów? Oglądając znakomicie poprowadzony balet TM aż chciałoby się go zobaczyć choćby w „Moulin Rouge” – z pewnością nie doznalibyśmy zawodu.

Zwłaszcza, że pięknym tancerkom i wspaniałym śpiewaczkom towarzyszą równie znakomici panowie – zwłaszcza Andrzej Witlewski i Jarosław Cisowski, którzy po prostu „czują” scenę i doskonale porozumiewają się z lubelską publicznością. Na razie jednak i tak dobrą wiadomością jest rozpoczęcie prób do „Krainy Uśmiechu” Franza Lehára. W końcu operetki znamy i kochamy najbardziej – a mając takich solistów, jak Anna Barska, Dorota Szostak-Gąska i Jakub Gąska – grzechem byłoby nie dawać im szansy częściej przypominać się wiernym melomanom.

Sama rewia swoją dynamikę zawdzięcza w dużej mierze jasnej, zrozumiałej organizacji i zgrabnej konferansjerce jednego z pomysłodawców całego przedsięwzięcia – Pawła Świętoreckiego, obdarzonego brawurową vis comica, którą potwierdził wywołującą salwy śmiechu interpretacją „Sex Appealem” z repertuaru Eugeniusza Bodo.

Bardzo efektownie sprawdziło się też wplecenie elementu akrobatyki powietrznej – tańca na chuście wertykalnej w wykonaniu Anny Adamczyk w przejmującym „Tylko ty”. Osobne oklaski należą się orkiestrze, pewnie poprowadzonej przez maestro Przemysława Fiugajskiego, nowego dyrektora artystycznego placówki.

Reasumując więc, gdy swym cudownym głosem Kamila Lendzion śpiewała zalotnie „Więc chcę wygrać i już, Wygrać mam ochotę…” – publiczność mogła zgodnie odpowiedzieć, że się udało! TAK