Wygryzają rezerwat

Na Stawskiej Górze – jak na tatrzańskiej hali – pasie się pokaźne stado owiec. Zwierzęta zapędzono tam, aby wyjadły szkodliwe rośliny. Dzięki temu przetrwać ma tamtejszy rezerwat przyrody z rzadką murawą kserotermiczną. W owcach ostatnia nadzieja.

Wyjątkowość Stawskiej Góry doceniono już w latach 50. ub.w. W 1956 r. powstał tam rezerwat przyrody o powierzchni 4 ha. Chodziło o ochronę naturalnego zbiorowiska tzw. roślinności kserotermicznej z rzadkimi gatunkami roślin, m.in. dziewięćsiłem popłocholistnym. Rezerwat wchodzi w skład ostoi Natura 2000. Ale jakiś czas temu na Stawskiej Górze pojawił się problem. Rezerwatowi grozi zarastanie murawy kserotermicznej i zacienienie stanowisk dziewięćsiła. Winna jest temu – jak czytamy w zarządzeniu Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Lublinie – ekspansja derenia, śliwy tarniny, kaliny koralowej, a także nagromadzenie warstwy materii organicznej, tzw. wojłoku. Efekt jest taki, że rzadkie murawy zaczynają zanikać. Postanowiono temu zaradzić, wprowadzając tzw. zabiegi „ochrony czynnej”. Rośliny zagrażające murawie kserotermicznej wycinano i wyrywano. Ale działania człowieka na nic się zdały. Potrzebna była interwencja zwierząt.
– Wypas owiec ras rodzimych – świniarki i uhruskiej – to jedna z najskuteczniejszych form ochrony muraw kserotermicznych – mówi Paweł Duklewski z RDOŚ w Lublinie. – Zwierzęta te, podczas wypasu, prowadzą do uregulowania składu gatunkowego muraw kserotermicznych – wyeliminowania ekspansywnych gatunków łąkowych i samosiewek drzew i krzewów, a pozostawienia kserotermicznych. Dzięki temu rzadkie gatunki roślin zaczęły się odradzać.
Wypas owiec prowadzono w latach 2015-2016 w ramach projektu realizowanego przez lubelską RDOŚ we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Lublinie. Zwierzęta wyjadały szkodliwe rośliny nie tylko ze „Stawskiej Góry”, ale też dwóch innych rezerwatów w woj. lubelskim, m.in. w Kątach. Pożyteczne zwierzęta, o których mowa, hodowane są w Dydaktyczno-Badawczej Stacji Małych Przeżuwaczy w Bezku (gmina Siedliszcze). Stado kilkudziesięciu owiec zjadało rośliny na określonej powierzchni, a potem było przewożone w kolejne miejsce. Rzadkie rośliny na Stawskiej Górze wciąż są zagrożone, więc wypas owiec potrwa tam do 2018 r. Liczące kilkadziesiąt sztuk stado ma do dyspozycji specjalny samochód, którym jest przewożone, zbiorniki na wodę, wiatę. To pierwszy tego typu projekt w województwie lubelskim. Wypas „małych przeżuwaczy” realizowany był wcześniej m.in. w śląskim. Z kolei lubelska RDOŚ, we współpracy ze naukowcami, prowadziła wcześniej wypas krów na obszarach, gdzie żyje suseł perełkowany, będący pod ścisłą ochroną. Zwierzęta te wymagają odpowiedniej wysokości traw. Dbały o to krowy, które – w odróżnieniu do owiec czy kóz – nie wyjadają roślin do „gołej ziemi”. (mo, fot. Janusz Holuk)