Wyjątkowy człowiek, zawsze młody duchem, uśmiechnięty

Zdjęciem i wzruszającym wpisem na Facebooku, Eugeniusza Pudło pożegnała jego wnuczka Patrycja. – Byłeś najlepszym przyjacielem i rozmówcą, gotowym do podjęcia dyskusji na każdy temat. Nigdy nie zapomnę naszych wspólnych rozmów, które trwały jeszcze kilka dni temu... Kochałeś ludzi i byłeś zawsze gotowy do pomocy. Wielokrotnie pomagałeś innym bezinteresownie udzielając porad oraz serwisując sprzęt rowerowy jako właściciel serwisu rowerowego – napisała

– Maleńki, ale wielkim duchem kolarz. Był najmocniejszym z kolarskiej rodziny Pudłów, z której kolarzami byli także bracia Ryszard, Leszek, Marian i syn Marek – wspomina zmarłego 31 lipca, w wieku 84 lat, Eugeniusza Pudłę, czołowego niegdyś kolarza  i szkoleniowca w kraju, zawodnika Lublinianki i lubelskiego Startu, jego przyjaciel Andrzej Frączkowski, dziennikarz, były działacz kolarski.


Eugeniusz Pudło sportową karierę rozpoczął w 1955 roku w Stali Świdnik. – Po krótkim okresie razem z Fryderykiem Poniewozikiem przenieśli się do Lublinianki. W barwach klubu z Wieniawy rozpoczęła się długa kariera zawodnicza Gienia. Był wielokrotnym mistrzem okręgu we wszystkich kategoriach wiekowych. Mistrzem Polski seniorów Zrzeszenia Start. Mistrzem w wygrywaniu wyścigów na finiszu, choć nie rezygnował z dalekich ucieczek. Był nie do pokonania w wyścigach przełajowych. Jako zawodnik Startu wygrywał Ogólnopolskie wyścigi Kuriera i Startu, Spółdzielczości Pracy Lublin Rzeszów i wiele innych tej rangi. Drugie miejsce w wyścigu Szlakiem Grodów Piastowski z udziałem kadry na „Wyścig Pokoju” czy Międzynarodowe mistrzostwo Rzeszowa były Gienia najlepszą wizytówką – A. Frączkowski wylicza sukcesy Pudły.

– Uczciwy, spokojny, grzeczny, koleżeński. Taki był – wspomina zmarłego Stanisław Komorski, który poznał Eugeniusza Pudłę, przed kilkudziesięcioma laty, gdy jeździł jako sędzia na wozie podczas wyścigów kolarskich. – Gienek był zapalonym grzybiarzem, często jeździłem z nim do lasu. On momentalnie potrafił zebrać cały koszyk prawdziwków, gdy inni mieli ich zaledwie kilka sztuk. Kolarstwo było jego wielką miłością. Po zakończeniu kariery przez wiele lat prowadził warsztat rowerowy, który z czasem przejął jego syn. Będzie nam Go bardzo brakowało – mówi zasmucony S. Komorski.

Wzruszającym wpisem na Facebooku Eugeniusza Pudło pożegnała jego wnuczka Patrycja.

– Byłeś wyjątkowym człowiekiem, zawsze młodym duchem, uśmiechniętym i pozytywnie nastawionym do życia. Szukającym rozwiązania dla każdego napotkanego problemu, pokazującym, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Zawsze w stresujących momentach powtarzałeś kolarskie przysłowie: „Trzymaj się ramy, my się nie damy!”. Z Twoim wsparciem zawsze wszystko się udawało.

Byłeś najlepszym przyjacielem i rozmówcą, gotowym do podjęcia dyskusji na każdy temat. Nigdy nie zapomnę naszych wspólnych rozmów, które trwały jeszcze kilka dni temu… Kochałeś ludzi i byłeś zawsze gotowy do pomocy. Wielokrotnie pomagałeś innym bezinteresownie udzielając porad oraz serwisując sprzęt rowerowy, jako właściciel serwisu rowerowego.

Przeżyłeś z babcią 63 lata w związku małżeńskim, pokazując nam, czym jest prawdziwa miłość, rodzina i jakie wartości w życiu należy pielęgnować. Zbudowałeś solidne rodzinne fundamenty, na których dorastaliśmy.

Nasz ukochany Gieniu, jesteśmy szczęściarzami, że byłeś naszym przyjacielem, a my mogliśmy uczyć się od Ciebie wspaniałych lekcji: wytrwałości, pogody ducha, optymizmu, rywalizacji, wiary we własne możliwości i miłości.

Kochamy Cię i jesteśmy Ci wdzięczni za wszystko, czego nas nauczyłeś. Za wszystkie rodzinne biesiady, za bycie najlepszym gospodarzem…

W środę odprowadzimy Cię w ostatnią wspólną drogę. Łączą nas wspomnienia, a dzieli tylko czas – napisała wnuczka Patrycja.

Pogrzeb odbędzie się 10 sierpnia (środa) o godz. 11 w kaplicy na cmentarzu przy ul. Lipowej.

BAS