Wypiszą się z powiatu

powiaty w Polsce (fot. Wikipedia)

Mieszkańców Wojsławic coraz bardziej bulwersuje pomijanie przy drogowych inwestycjach realizowanych przez powiat chełmski. – Starosta kpi z naszych pism i próśb – uważa Henryk Gołębiowski, wójt gminy. A mieszkańcy sugerują, by zrobić pikietę pod gmachem, albo zastanowić się nad wyjściem z powiatu, który ich lekceważy. – Po sąsiedzku mamy przecież Zamość, Krasnystaw i Hrubieszów – mówią.

O nierównym traktowaniu gmin przy planowaniu drogowych remontów wójt Wojsławic mówił nie raz. A na dowód przytacza pisma, które gmina przesyłała do starostwa w sprawie remontów. – Na początku poprzedniej kadencji prosiliśmy o uwzględnienie w budżecie powiatu pieniędzy na cztery inwestycje – mówi H. Gołębiowski.

Chodziło o drogę Wojsawice – Nowy Majdan – Majdan – Pielaki, remont mostu i remont drogi w kol. Ostrów, drogę Wojsławice – Huta – Turowiec – Putnowice kol. – Putnowice Wielkie i budowę 100 metrów chodnika przy Biedronce. Wykonanie chodnika starosta obiecał zresztą, kiedy przyjechał na jedną z sesji Rady Gminy Wojsławice.

– Przez całą kadencję powiat nie znalazł funduszy ani chęci, by remontować w Wojsławicach, więc w październiku minionego roku napisaliśmy kolejne pismo do starosty, aby uwzględnił w projektowanym budżecie na 2020 rok wspomniane inwestycje i trzy kolejne drogi, które przez ten czas zostały zniszczone: Czarnołozy -Majdan Ostrowski, ulica Grabowiecka – Popławy w Wojsławicach i Poniatówka – Turowiec – mówi Gołębiowski. – Zadeklarowaliśmy oczywiście, że będziemy partycypować w kosztach każdej inwestycji.

Z powiatu wójt dostał odpowiedź, że sprawa stanie na zarządzie. Ale do budżetu starosta żadnej inwestycji nie wpisał. Wiedząc o tym, H. Gołębiowski drążył dalej. W kolejnym piśmie zapytał, które z siedmiu wskazanych przez gminę zadań drogowych zostały ujęte w budżecie powiatu. W odpowiedzi przeczytał, że przedłożone przez gminę propozycję są „zadaniami inwestycyjnymi”, które wymagają najpierw opracowania dokumentacji projektowo-technicznej.

– Tak się składa, że doskonale o tym wiem i takie odpowiedzi to można pisać przedszkolakom a nie samorządowcom – mówi Gołębiowski. – Powiat miał cztery lata na przygotowanie dokumentacji technicznej. Starosta mógł też odpowiedzieć, że jest bieda w powiecie i nie ma pieniędzy na remonty w Wojsławicach, ale zajmie się przygotowaniem dokumentacji.

Wójt denerwuje się, że starosta chce mydlić mu oczy i mieszkańcom inwestycjami w ramach scaleń. – Tylko, że to nie są zadania budżetowe powiatu, a realizowane i finansowane z Program Rozwoju Obszarów Wiejskich i jedynie przez budżet powiatu przechodzą – mówi. – A rozpoczęte były jeszcze w 2014 roku, kiedy starostą był Paweł Ciechan. Starosta zapomina, że remonty, o które prosimy, to nie jest mój wymysł a prośby mieszkańców, których coraz bardziej denerwuje niesprawiedliwe traktowanie.

W gminie rzeczywiście nastroje radykalizują się. Pojawiają się głosy, żeby zorganizować pikietę pod gmachem, w którym starosta ma siedzibę. A są też sugestie, by rozważyć wystąpienie gminy z powiatu chełmskiego. – Skoro jesteśmy tak lekceważeni, to przecież nasza gmina sąsiaduje z trzema innymi powiatami: zamojskim, krasnostawskim i hrubieszowskim – mówią.

– Rzeczywiście, docierają do mnie takie głosy, ale do wszystkiego trzeba podchodzić z rozwagą i spokojem – mówi Gołębiowski. – Jesteśmy w trudnej sytuacji, bo nie mamy swojego przedstawiciela w radzie powiatu, który mógłby powalczyć o nasze interesy. Prosimy o wsparcie i wysyłamy informacje i prośby do radnych z naszego okręgu, ale rozumiem, że koszula bliższa ciału i oni zabiegają o swoje gminy.

Okręg nr 4 w radzie (w jego skład wchodzą gminy Dubienka, Białopole, Żmudź, Wojsławice i Leśniowice) reprezentuje czwórka radnych: Bogusław Kudyba, Beata Augustynek, Andrzej Zając i Radosław Rakowiecki. (bf)