Wyrzucił swoją dziewczynę przez okno?

Jest oskarżony o wyrzucenie swojej dziewczyny przez okno z mieszkania na 4. piętrze. Jarosławowi B. z Lublina za usiłowanie zabójstwa grozi dożywocie. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się kolejna rozprawa w jego procesie. Sędziowie nie zgodzili się na zwolnienie mężczyzny z aresztu.


Obrońca Jarosława B. złożył wniosek o zwolnienie jego klienta z aresztu. – Nie ma wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa przez mojego klienta – przekonywał, ale sąd nie zgodził się na wypuszczenie Jarosława B. na wolność.

– Sytuacja nie uległa zmianie (w trakcie trwania procesu – aut.). Cały czas mamy dwie wykluczające się wersje. Musimy ocenić całokształt materiału dowodowego – stwierdził sędzia Andrzej Wach i przypomniał, że okres tymczasowego aresztowania Jarosława B. kończy się 3 grudnia. Może on jednak zostać wydłużony o kolejne miesiące. Kolejna rozprawa odbędzie się 2 grudnia.

Jarosław B. i Aleksandra K. znali się od 7 lat. Byli parą. Ich związek był burzliwy, wiele razy rozstawali się z powodu licznych kłótni i zdrad. 26-letni mężczyzna, który skończył tylko szkołę podstawową i dorabiał jako pracownik budowlany, bywał agresywny. Podczas jednej z wycieczek nad Zalew Zemborzycki miał bez powodu zrzucić Aleksandrę K. z roweru, a następnie wyzywać. Mimo to kobieta nie zerwała z nim kontaktu. Od 1 lipca 2018 roku Jarosław B. i Aleksandra K. wynajmowali mieszkanie w bloku przy ulicy Młodzieżowej w Lublinie.

Kilka dni później umówili się na ulicy Hutniczej, koło stacji benzynowej. Kupili tam piwo, które wspólnie wypili. Następnie pojechali do wspomnianego mieszkania przy Młodzieżowej. Początkowo nic nie zapowiadało mającego wkrótce nastąpić dramatu. Para siedziała w salonie, popijając piwo. Po pewnym czasie Jarosław B. zaczął namawiać partnerkę na seks, ale ta odmawiała. Mimo to Jarosław B. zaczął dotykać Aleksandrę K., ale ta nie ulegała mężczyźnie. Kobieta źle się czuła – miała zawroty głowy.

Po pewnym czasie Jarosław B. położył Aleksandrę K. na łóżku i próbował ją rozbierać. Kobieta nie ustępowała – chciała wyjść z mieszkania, na co nie chciał się zgodzić jej konkubent.

W pewnym momencie Aleksandra K. uderzyła Jarosława K. w klatkę piersiową. Doszło do szarpaniny. Zdaniem prokuratury Jarosław B. złapał Aleksandrę K. za biodra, podniósł i wyrzucił przez okno znajdującego się na 4. piętrze mieszkania. Kobieta częściowo upadła na chodnik, a częściowo na trawnik. Był środek nocy, ale ktoś zauważył, że Aleksandra K. leży na ziemi i wezwał pogotowie. Na miejsce przyjechała również policja.

Aleksandra K. była przytomna. Nie mogła się jednak ruszać. Powiedziała policjantom, że była na imprezie, gdzie piła alkohol i brała narkotyki. Uskarżała się na ból brzucha i kręgosłupa. Trafiła do szpitala na al. Kraśnickiej, gdzie przeszła operację. Śledczy nie mają wątpliwości – bez interwencji chirurgicznej nie przeżyłaby wypadku. Doznała m.in. licznych złamań żeber, poważnych obrażeń nerki, wątroby i kręgosłupa. Obrażenia spowodowały niedowład kończyn. Badania krwi wykazały, że feralnej nocy znajdowała się nie tylko pod wpływem alkoholu, ale też narkotyków.

Policjanci przesłuchali mieszkańców bloku. Jarosław B. został zatrzymany, a prokuratura oskarżyła go o usiłowanie zabójstwa kobiety. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Negował fakt, że między nim a Aleksandrą K. doszło do kłótni. Relacjonował, że pili piwo, wzięli prysznic, uprawiali seks, znowu pili piwo i poszli spać. Jarosław B. przekonywał, że Aleksandra K. wzięła leki nasenne, przytuliła się do niego, po czym zasnęli razem w łóżku. Zapewniał, że „nie ma pojęcia, co się stało z pokrzywdzoną”. Tłumaczył, że obudził się przed 6 rano, a Aleksandry K. nie było w mieszkaniu.

Jarosław B. był już karany. Biegli orzekli, że mężczyzna jest uzależniony od narkotyków, bywa impulsywny i ma osłabioną kontrolę emocji. Za usiłowanie zabójstwa Aleksandry K. grozi mu dożywocie.

Grzegorz Rekiel

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here