Wystarczy eksperymentów?

– Mówimy niemal dosłownie o żywej tkance, tym bardziej więc konieczne jest zachowanie szczególnej wrażliwości i czytelności przy dokonywaniu wszelkich zmian – tak wicemarszałek Arkadiusz Bratkowski tłumaczy zastrzeżenia Konwentu Marszałków, w którego obradach wziął właśnie udział, sygnując wraz z pozostałymi kierownikami samorządowej polityki zdrowotnej w wymiarze regionalnym stanowiska jednoznacznie krytykujące przedstawiane założenia rządowej reformy ochrony zdrowia.

Kumulacja błędów

– Nie chodzi o krytykę dla krytyki, ale fakt, że przedstawiciele ministerstwa zdrowia sami przyznają, że szczegółów ich reformy po prostu jeszcze nie ma i nie poznamy ich szybciej niż pod koniec roku. Jednak to, co już usłyszeliśmy, jest wystarczająco niepokojące – opowiada Bratkowski. Jego zdaniem sytuację w służbie zdrowia utrudniają także kumulujące się właśnie błędy także poprzednich ekip. – Co najmniej niezręcznością było tak duże zróżnicowanie podwyżek dla pracowników służby zdrowia, na które godzono się przy kolejnych negocjacjach. Oczywiście słusznie podniesiono uposażenia pielęgniarskie (choć nierówno nawet w ramach tej jednej branży), ale równie uzasadnione są dziś oczekiwania laborantów i techników medycznych. Rozwierające się wciąż nożyce płacowe to jeden z większych problemów i nie widzimy, jako organy prowadzące jakichkolwiek działań zmierzających do zaradzenia mu – uważa wicemarszałek Bratkowski.

Potrzeby i możliwości a obietnice

Jak wskazał Konwent Marszałków w przyszłym roku rząd zamierza obniżyć wielkość nakładów na ochronę zdrowia z 4,8 proc. PKB do 4,38 proc. Obiecywana wcześniej stawka 6-proc. PKB ma obowiązywać dopiero od 2025 r., a samorządy obawiają się, że powstały upadek może zostać pokryty z ich kieszeni. Marszałkowie wskazali także, że „konieczne jest zapewnienie innego źródła finansowania podwyżek dla pielęgniarek i położonych niż środki pochodzące z NFZ”, jak również opowiedzieli się za zwiększeniem liczy miejsc rezydenckich oraz limitów przyjęć na kierunkach lekarskich i m.in. „zwiększeniem świadczeń finansowych dla szpitali psychiatrycznych”. Jak podkreślono, stacjonarna opieka psychiatryczna od 7 lat nie odnotowała wzrostu taryfy świadczeń, personel jest nieodpowiednio wynagradzany, a baza lokalowa jest w złym stanie i wymaga modernizacji. W przyjętym stanowisku marszałkowie oczekują wreszcie pilnych działań, które zatrzymają kadrę medyczną w Polsce. – Stosunek liczby praktykujących lekarzy do liczby mieszkańców jest u nas wciąż najniższy w Unii Europejskiej i bez systemowych zmian ta niekorzystna tendencja, dotycząca też wykształconych i doświadczonych pielęgniarek, będzie się tylko umacniać – ostrzega wicemarszałek Bratkowski.

Bez kłótni

Jego zdaniem wciąż, jeśli chodzi o powracający temat „reformy ochrony zdrowia”, poruszamy się w gęstwinie niedomówień, bez jasnego określenia celów, jakie chcielibyśmy osiągnąć. I choć także w ostatnich latach, zwłaszcza na poziomie finansowania i krajowego zarządzania, popełniono sporo błędów, to ponowne wylewanie dziecka z kąpielą i ignorowanie doświadczeń zdobytych przede wszystkim przez samorządy województw, a więc organy najbardziej uprawnione do wypowiadania się na temat polityki zdrowotnej, może nas raczej cofnąć o lata i do starych pomyłek, – dodać nowe, jeszcze bardziej kosztowne, tak medycznie, jak finansowo i społecznie. – To nie powinien być temat sporów politycznych, przeciągania się, kto kogo, tylko pogłębionej, merytorycznej dyskusji z udziałem wszystkich zainteresowanych środowisk i ekspertów – konkluduje Bratkowski.TAK