Wysyłał władze do Hongkongu

Radny Sławomir Stafijowski zaapelował do władz Krasnegostawu, by po naukę rządzenia miastem udały się do Hongkongu. – Wyjazd studyjny tak, ale do miasta o podobnym potencjale do naszego, a do Hongkongu porównywać się nie możemy – skomentował Krzysztof Gałan, sekretarz miasta Krasnystaw.

Na ostatniej sesji rady miasta Krasnystaw radny Sławomir Stafijowski zaproponował, by krasnostawscy urzędnicy wzięli udział w jakimś studyjnym wyjeździe, by „zmienić swoje podejście do spraw rozwoju gospodarczego”. – Dzisiaj uczestniczyłem w posiedzeniu sesji rady miasta. Radni oraz włodarze zajmowali się głównie stanem nawierzchni chodników i ulic w mieście. Nie było mowy o pomysłach w kwestii poprawy sytuacji gospodarczej w naszym miasteczku – napisał już po sesji na swojej stronie internetowej Stafijowski. Radny, jako przykład miasta, do którego burmistrz i jej zastępca mogliby się udać podał Hongkong. – Za przykład miejsca o wysokim wzroście podałem Hongkong, by przemówić do wyobraźni urzędników – relacjonuje Stafijowski. Do jego interpelacji ustosunkował się Krzysztof Gałan. Sekretarz miasta Krasnystaw pomysł organizacji wyjazdu studyjnego uznał za interesujący, przekonywał jednak, że Hongkong to nie najlepszy wybór. – Jednoznacznie chciałbym stwierdzić w imieniu pani burmistrz, że urząd miasta nie zamierza i nie zorganizuje żadnego wyjazdu do Hongkongu – rozpoczął Gałan. – Proszę się więc nie zgłaszać, nie zaczepiać, nie jedziemy do Hongkongu. Wyjazd studyjny jest dobry, zasadny, jednak wyjazd taki musi być do jednostki, która jest porównywalna, podobna do naszego miasta. Wtedy można coś podpatrzeć, nauczyć się. A popatrzmy, jakiej wielkości jest Hongkong. Ma ponad 7 mln ludności, a Krasnystaw 19 tysięcy. Budżet Hongkongu to ok. 200 mld dolarów, my mamy 15 mln zł. Poruszamy się w innym systemie prawnym, jesteśmy państwem demokratycznym funkcjonującym w ramach Unii Europejskiej, a tam mamy dwa systemy prawne, komunistyczny i kapitalistyczny – wyliczał sekretarz.
Gałan zwrócił też uwagę na fakt, że Hongkong to Azja, zupełnie inne warunki geograficzne. – My jesteśmy miastem, które funkcjonuje na Wyżynie Lubelskiej natomiast Hongkong jest portem przeładunkowym z ogromnym potencjałem. Gdybyśmy do tego Hongkongu pojechali, to i tak nic się tam nie dowiemy, nic z tego, co oni tam mają, nie będziemy w stanie zaaplikować w naszym mieście – argumentował sekretarz.
– Powiem krótko, do Hongkongu to faktycznie trzeba im kupić bilet, ale wyłącznie w jedną stronę. Nasze miasto umiera, jak te drzewa w rynku, które władza chciała wyciąć. Wątpię, aby taka wizyta studyjna coś pomogła, bo mentalność socjalistyczna włodarzy oraz radnych PZK i SLD jest zabetonowana i nie do zmiany – podsumował na swojej stronie Stafijowski. (kg)