Kto wywozi śmieci do lasu?

Stare wersalki, lodówki, zużyte opony i mnóstwo innych śmieci zalega na dzikim wysypisku w Wyrykach-Kolonii. Mimo że od kilku lat wszyscy mieszkańcy muszą płacić za śmieci, mentalność niektórych wciąż się nie zmieniła, bo chyba nie ma innego wytłumaczenia dla takiej głupoty. Co ciekawe, wysypisko nie przeszkadza myśliwym, bo na samym jego środku stoi ambona nr 15.

Wygląda na to, że dzikie wysypisko w niewielkim zagajniku położonym pomiędzy Wyrykami-Kolonią a Lubieniem (gm. Wyryki) funkcjonuje dość długo, bo hałdy śmieci widać na zdjęciach satelitarnych sprzed kilku lat. Okoliczni mieszkańcy zwożą tu wszystko, co jest im niepotrzebne – od mebli, poprzez stary sprzęt AGD, na pniakach i szmatach kończąc. I nie jest tak, że to są stare śmieci, bo w wysokiej trawie jeszcze widać świeże ślady samochodu. Wydawać by się mogło, że takie dzikie wysypiska powinny zniknąć samoczynnie wraz z wejściem w życie ustawy śmieciowej w 2013 roku, która nakłada opłaty na wszystkich mieszkańców naszego kraju za odbiór odpadów. Niestety, w gminie Wyryki nie wszyscy chyba się pogodzili z takim stanem rzeczy i wciąż wolą po cichu wywozić śmieci na dzikie wysypiska, niż wystawić je przed dom lub odstawić do specjalnie wyznaczonego punktu. Co ciekawe, dzikie wysypisko nie przeszkadza nawet myśliwym, bo jedna z ich ambon, ta o numerze 15, stoi dokładnie na jego środku. Być może wywożone tu odpady przyciągają dziki, albo smród maskuje zapach siedzącego na ambonie strzelca. Faktem jest, że nikt nie zgłosił dzikiego wysypiska do UG w Wyrykach. Wójt Andrzej Ćwirta dowiedział się o nim dopiero od nas. Od razu też przeprowadził wizję lokalną, która potwierdziła istnienie nielegalnego składowiska. – Będziemy próbować ustalić, kto wywoził te śmieci i wyciągniemy konsekwencje – zapewnia wójt. (bm)