Z kolizji zrobił się wypadek

Po kilku godzinach od, wydawałoby się zwykłej kolizji, pasażerka jednego z rozbitych aut po raz drugi trafiła do szpitala. Tym razem okazało się, że ma złamany mostek.

Dramatyczne chwile miały miejsce w poniedziałek ok. siódmej nad ranem na skrzyżowaniu ul. Bojarczuka z krasnostawską obwodnicą. – Jadący Jeepem Grand Cherokee 64-letni mieszkaniec Krasnegostawu nie ustąpił pierwszeństwa Toyocie, którą prowadził 71-latek z gminy Krasnystaw – opowiada Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. Auta zderzyły się, Jeep wbił się jeszcze w słup i zerwał linię energetyczną. Interweniowały straż pożarna, karetka i pogotowie energetyczne.

– Pasażerka Toyoty, 65-letnia mieszkanka gminy Krasnystaw, trafiła do szpitala, ale szybko go opuściła, bo lekarze nie stwierdzili poważnych urazów. Niestety, kilka godzin później z powodu silnego bólu kobieta sama ponownie zgłosiła się do szpitala. Okazało się, że ma złamany mostek – mówi Wasilewski.
Kierowcy obu aut byli trzeźwi. Zdarzenie, początkowo zakwalifikowano jako kolizja i zakończone mandatem, zmieniło status na „wypadek”. Trwa dochodzenie mające wyjaśnić jego okoliczności. (kg)