Z padaczką da się żyć

14 lutego to nie tylko Święto Zakochanych, ale też Dzień Chorego na Padaczkę. Przypominali o tym przed lubelskim ratuszem członkowie stowarzyszenia „Drgawka”, którzy tradycyjnie zorganizowali tego dnia akcję informacyjną. Towarzyszył im Marcin Nowak, wiceprzewodniczący lubelskiej rady miasta.


– Staramy się uzmysławiać mieszkańcom miasta i regionu, czym jest epilepsja, w jaki sposób zapobiegać atakom padaczkowym, co robić, aby aktywizować zawodowo środowiska ludzi cierpiących na tę chorobę. Staramy się przede wszystkim podkreślać, że z epilepsją da się żyć na co dzień – tłumaczy ideę akcji Marcin Nowak, wiceprzewodniczący lubelskiej rady miasta.

14 lutego, czyli w Dniu Chorego na Padaczkę, radny wraz z członkami Stowarzyszenia „Drgawka” rozdawał mieszkańcom Lublina baloniki i ulotki. – Staramy się również zachęcać mieszkańców Lublina do wstępowania do stowarzyszenia. Nie trzeba być osobą dotkniętą chorobą, aby uczestniczyć w naszych działaniach – wyjaśniał.

Akcja została zorganizowana po raz 11. – Jest progres zainteresowania. Coraz więcej osób podchodzi do nas, coraz więcej osób uczestniczy w wymianie informacji, coraz więcej osób mówi nam, że zdaje sobie sprawę, że z epilepsją można żyć – ocenił radny. Zdaniem M. Nowaka „stereotypy pomału przechodzą do historii i coraz mocniej udaje nam się przekonywać, że to jest choroba, która absolutnie nie powinna kogoś deprecjonować, jeżeli chodzi o jego życie zawodowe”.

Specjalistyczny portal medonet definiuje padaczkę jako „chorobę mózgu, która powoduje zaburzone funkcjonowanie pewnych komórek nerwowych”. – „Jest zespołem symptomów psychicznych, wegetatywnych i somatycznych, które pojawiają się na skutek zmian morfologicznych i metabolicznych w mózgu.

Napady padaczkowe mają różne objawy. (…) Według skali zachorowań, około 1% społeczeństwa choruje na padaczkę. Jeżeli chodzi o Polskę – padaczka występuje u około 400 tys. ludzi” – czytamy na łamach portalu.

Grzegorz Rekiel