Za duże ambicje czy za mocna pozycja?

Przed tygodniem obiecywał wsparcie dla kandydatki PSL na prezydenta Chełma a dzisiaj odchodzi z partii. Artur Juszczak zrezygnował z członkostwa w PSL. Oficjalnie z powodu „rozminięcia się w poglądach i w metodach prowadzenia obecnej kampanii wyborczej”. W domyśle dlatego, że to nie on został kandydatem na prezydenta, co dla niektórych wydawało się naturalne.

Przed oficjalnym ogłoszeniem kandydata grodzkiej organizacji PSL na prezydenta Chełma wydawało się, że może być nim Artur Juszczak. Do niedawna miejski radny, były kierownik filii KRUS w Chełmie, przez chwilę dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Znany w chełmskim środowisku, rozpoznawalny z licznych rekreacyjnych i sportowych imprez, które współorganizował. Ale grodzkie PSL i szef miejskich struktur Józef Górny postawili na Justynę Manasterską-Raszkę – miejską radną, która objęła mandat po Juszczaku, a która nie należy do partii, tylko jest jej sympatykiem.

Wydawało się, że Juszczak przełknął tę „gorzką pigułkę”, bo na konferencji przedstawiającej kandydatkę obiecywał wsparcie jej w kampanii wyborczej. Ale tydzień później oznajmił na facebooku, że odszedł z partii m.in. z powodu „rozminięcia się w poglądach i w metodach prowadzenia obecnej kampanii wyborczej”. Nie wylewał żalu na kolegów z partii. Podziękował za 20-letnią współpracę i przyznał, że dużo zawdzięcza PSL-owi, ale „ciężko było udawać, że gramy w jednej drużynie”.

– W polityce tak to już jest, że jedni przychodzą, a drudzy odchodzą. Pan Juszczak podjął taką decyzję i miał do tego prawo. – pisze w swoim oświadczeniu J. Górny. Górny wytknął byłemu koledze, że na sukces organizacji nie pracuje jednostka, ale cała drużyna. I przypomniał, że nie każdemu dany jest taki przebieg kariery, jaką miał były radny. – I dobrze, że Pan Juszczak zdaje sobie z tego sprawę, że zawdzięcza ją przede wszystkim PSL – stwierdził.

Dalej tłumaczy, że decyzja o wystawieniu bezpartyjnego kandydata na prezydenta to skutek przyjętego centralnie przez PSL kierunku o budowie komitetów do samorządu w oparciu o porozumienie społeczne.

– I z tym z pewnością nie mógł się pogodzić Pan Juszczak, mający ambicje i aspiracje, ale niemający akceptacji statutowych gremiów – pisze J. Górny. – Życzę Panu Arturowi powodzenia. Jestem przekonany, że z pewnością otrzymał bardziej intratną propozycję, która – mam nadzieję – zaspokoi jego ambicje.

Juszczak przyznaje, że ma żal do J. Górnego. – Bo nie uważam, żeby oddawanie wszystkiego sympatykom było dobrą drogą – mówi, nawiązując do braku członkostwa w PSL Manasterskiej-Raszki i Ewy Jaszczuk, która będzie jedynką do sejmiku województwa na liście PSL. – Nie zgadzam się z polityką zarządu głównego i wolałem odejść, żeby nie działać na szkodę Stronnictwa. Zresztą z PSL zrezygnował także w tym samym dniu Dariusz Olszak.

Dlaczego nie zrobił tego przed ogłoszeniem kandydatki i mówił, że będzie ją wspierał, dzisiaj nie chciał wyjaśniać.

W kuluarach od dawna mówi się o sporze Juszczaka z Górnym. Wystawienie Manasterskiej-Raszki miało uderzyć i mocno osłabić rosnącą pozycję Juszczaka. Tym bardziej, że kandydatka na prezydenta będzie otwierać także listę do rady miasta z okręgu, w którym przez ostatnie dwie kadencje jedynkę miał Juszczak. Szanse Manasterskiej-Raszki na walkę w wyborach na prezydenta są znikome, ale dzięki jedynce do rady miasta może się dostać. Ale Juszczak z kolejnego miejsca na liście takiej szansy miał nie będzie. Jeśli o to chodziło J. Górnemu, to trzeba przyznać, że sprytnie pozbył się konkurenta.

Juszczak rzeczywiście zapowiada, że z lokalnej polityki nie zniknie. – Propozycji jest sporo, będę tworzył własny komitet lub wesprę kandydata innej partii – mówi. (bf)