Za małe realne wsparcie?

Czyżby urzędnikom z chełmskiego starostwa przybyły nowe obowiązki? Podobno rozliczani są za „lajki” na facebookowych stronach związanych ze starostą i stowarzyszeniem, które prowadzi jego żona.

Urzędnicy ze starostwa śmieją się ze swoich nowych kolegów, zatrudnionych od początku kadencji przez Piotra Deniszczuka. Podobno rozliczani są z tego, czy „lajkują” na stronie facebooka wpisy, zdjęcia i posty swojego szefa albo stowarzyszenia „Ziemia Chełmska”, które prowadzi jego żona, a które ma też wystawiać kandydatów w najbliższych wyborach. Młodych pracowników do aktywności w internecie ma mobilizować przypominanie, przez kogo zostali zatrudnieni i kiedy kończy im się umowa. A tym zajmują się podobno biegający po urzędzie, najbardziej oddani staroście pracownicy, m.in. z wydziału promocji.

Mobilizacja w sieci potrzebna jest staroście przed nadchodzącym konwentem przedwyborczym, który ma się odbyć 26 maja a na który wejście ma kosztować członków i sympatyków partii… 60 zł. Podobno starosta oczekuje dużej mobilizacji na spotkaniu, by uciąć spekulacje, że coraz więcej osób odwraca się od PSL i odmawia startu z listy tej partii w nadchodzących wyborach. O frekwencję na spotkaniu ma zadbać małżonka starosty wspólnie z pracującą w powiecie Jolantą Ryszkiewicz.

Czy wirtualne i wymuszone wsparcie przełoży się na realną siłę wyborczą? Podobno nawet sami pracownicy zatrudniani przez obecnego starostę są zniesmaczeni wymuszaniem na nich poparcia i rozliczaniem ich z tego, czego wyraz dają w rozmowach ze znajomymi. (bf)