Zabrakło szczepionek dla niemowlaków

Chełmianka chciała oszczędzić dziecku cierpienia i wydała kilkaset złotych na szczepienie przeciw rotawirusom. Ale szczepionki przez jakiś czas brakowało w kraju i maleństwo nie przyjęło ostatniej dawki. – Czuję się oszukana, bo nie wiem, czy moje dziecko jest odporne na wirusy – mówi nasza rozmówczyni.

Nasza Czytelniczka chciała uchronić swoje dziecko przed rotawirusami, powodującymi biegunki. Infekcje są szczególnie niebezpieczne w przypadku małych dzieci, u których prawdopodobieństwo odwodnienia jest najwyższe.
– Szczepienia przeciw rotawirusom są szczepieniami dodatkowymi zalecanymi w ramach programu szczepień ochronnych w Polsce – opowiada nasza rozmówczyni. – Istnieją dwie doustne szczepionki przeciw rotawirusom dostępne w Polsce, które różnią się liczbą dawek. Obie szczepionki można podać od ukończenia szóstego tygodnia życia dziecka z minimum czterotygodniową przerwą pomiędzy kolejnymi dawkami, do trzydziestego drugiego tygodnia życia. Wybrałam RotaTeq, bo pediatra informował, że na dłużej uodparnia i na więcej szczepów. Moje dziecko przyjęło dwie dawki, niestety od stycznia brakuje szczepionek w hurtowniach. Nie zdążyliśmy w terminie podać dziecku ostatniej dawki. Jak można było doprowadzić do takiej sytuacji?
W największych miejskich przychodniach rodzinnych w Chełmie (przy ulicach Połanieckiej oraz Wołyńskiej, działających w ramach Miejskiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej) nie aplikowano dzieciom szczepionki RotaTeq. Mariusz Żabiński, dyrektor MSP ZOZ Chełmie, mówi, że szczepionka ta nigdy nie została zaoferowana po najkorzystniejszej cenie placówce, którą kieruje. A tylko na takiej podstawie wybiera się tu oferty na usługi i dostawy.
– W naszych przychodniach stosujemy szczepionkę Rotarix – mówi dyrektor Żabiński. – Tej o nazwie RotaTeq nigdy nie używaliśmy, ale wiemy od jej producenta, że przez miesiąc szczepionka nie była dostępna. Generalnie zasada jest taka, że jeśli rodzic zdecyduje się dodatkowo zaszczepić dziecko przeciwko rotawirusom ostatnią dawkę należy podać do trzydziestego drugiego tygodnia życia.
W przychodni, gdzie dziecku naszej Czytelniczki podano dwie pierwsze dawki RotaTeq, informują, że od wtorku, 3 kwietnia, szczepionka ta jest już dostępna i można kontynuować jej podawanie. Gdy jednak z powodu przerwy w dostawie dziecko nie przyjęło szczepionki w odpowiednim czasie nie wiadomo, na ile skuteczne okaże się działanie specyfiku.
– Na początku podawano, że ta szczepionka nie będzie dostępna do połowy marca, więc myśleliśmy, iż zdążymy z ostatnią dawką, ale tak się nie stało – mówi nasza Czytelniczka. – W międzyczasie szukaliśmy tej szczepionki nawet za granicą. Wydaliśmy czterysta złotych na dwie pierwsze dawki, a teraz pozostaje nam tylko modlić się, aby dziecko nie zachorowało. W takiej sytuacji są tysiące dzieci w kraju. Czuję się oszukana, bo nikt nie pomyślał, aby zaopatrzyć się na zapas w tę szczepionkę. Nie mam pretensji do swojej przychodni. Przedstawiciele producenta powiedzieli mi, że nie mogę zastosować żadnego innego zamiennika, bo nie przeprowadzono badań w tej kwestii. Podczas przerwy w dostawie mnóstwo matek podnosiło ten problem na ogólnopolskich portalach internetowych i nikt nie interweniował. A tymczasem trwa kampania zachęcająca rodziców do tego typu dodatkowych szczepień. (mo)