Zabrakło żony

Komendant PSP we Włodawie nie zarabia ponad 132 tys. rocznie. Okazuje się, że tyle wynosi łączny przychód jego oraz jego żony. Niestety, informacji o tym „szczególe” zabrakło w jego oświadczeniu majątkowym. Co ciekawe, takiego rozdziału dokonali wszyscy jego odpowiednicy z innych komend czy to straży pożarnej czy granicznej. Paweł Matczuk zaś w tabelce „Uwagi” zamiast wpisać „dochód mój i żony” wpisał jedynie „wynagrodzenie netto”. Czyj to błąd?

W ubiegłym wydaniu „Nowego Tygodnia” ukazał się artykuł pt. „Za mundurem kasa sznurem”, który wzbudził wiele kontrowersji, zwłaszcza wśród strażaków z komendy PSP we Włodawie. Bryg. Paweł Matczuk, komendant tej placówki, wytknął nam, że dane dotyczące jego majątku osobistego podaliśmy bez rzetelnej analizy treści jego oświadczenia majątkowego. Dokładnie chodziło mu o to, że podany w dokumencie dochód w wysokości ponad 132 tys. zł jest sumą zarobków jego oraz jego małżonki. – Kwota wpisana w pozycji jest to przychód mojej osoby i żony. Nie jest to (…) tylko zarobek Komendanta Powiatowego PSP we Włodawie – pisze do nas Matczuk. – Tekst ten godzi w dobre imię mojej osoby i niewłaściwie lokuje zarobki w Państwowej Straży Pożarnej.
Oczywiście komendant zaznaczył w oświadczeniu, że cały majątek to małżeńska wspólność majątkowa, ale zapomniał dopisać, że dochód jest sumą pensji jego i żony. Co ciekawe, zrobili to wszyscy inni komendanci – straży pożarnej, granicznej i policji. Tylko bryg. Matczuk w swoim oświadczeniu jakoś tę kwestię pominął i w tabelce „Uwagi” zamiast napisać, że podana kwota jest składową pensji jego i żony, wpisał „wynagrodzenie netto”.
Do artykułu pt. „Za mundurem kasa sznurem” wkradł się za to inny błąd. Napisaliśmy, że komendant spłaca dwa kredyty, ale nie dostrzegliśmy, że jeden z nich jest we frankach. Za to niedopatrzenie przepraszamy. (bm)