Zabrali dzieci, teraz chcą alimentów

Bezlitosna, urzędnicza machina rodzinę Królów z Różanki (gm. Włodawa) wciągnęła w swoje tryby ponad półtora roku temu i wypluła, zatrzymując trójkę dzieci w ośrodku wychowawczym. Ich powrót do domu uzależniła od jednego – poprawy sytuacji mieszkaniowej. Biedna rodzina nie ma na to szans, a teraz dostała jeszcze jeden, nokautujący cios – włodawski PCPR wystąpił do sądu o alimenty od matki dzieci. – Nie mamy za co żyć, a teraz jeszcze to – płacze kobieta.

O rodzinie Królów z Różanki na naszych łamach pisaliśmy już dwukrotnie. Najpierw interweniowaliśmy w sprawie bezsensownej, nawet brutalnej akcji, której celem było odebranie rodzinie trójki dzieci i umieszczenie ich w ośrodku wychowawczym w Kijanach. Drugi artykuł dotyczył prokuratorskiego śledztwa w sprawie rzekomego molestowania seksualnego nieletnich przez ojczyma dzieci – Michała Króla. Postępowanie zostało umorzone ze względu na brak przesłanek uzasadniających podejrzenie popełnienia tego czynu, a prościej rzecz ujmując, nic nie świadczyło o tym, by dzieci były krzywdzone – wykluczyły to i zeznania ich samych, i opinie biegłych lekarzy. Sąd, umieszczając dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej, dał ich rodzicom nadzieję. – Mieszkamy w połowie domu, gdzie mamy do dyspozycji dwa pomieszczenia – kuchnię i pokój – mówi Agnieszka Król, matka dzieci. – Jeżeli poprawimy nasze warunki mieszkaniowe, dzieci będą mogły wrócić. Niestety, oboje utrzymujemy się tylko z dorywczych prac i nie mamy pieniędzy na realizację warunków postawionych przez sąd – tłumaczy kobieta. Tymczasem instytucje, które powinny na wszelkie sposoby pomagać takim rodzinom, kładą im kolejne kłody pod nogi. Na początku czerwca do rodziny Królów przyszło pismo wzywające ich na rozprawę sądową. Włodawskie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie wystąpiło do sądu z pozwem o alimenty od pani Agnieszki na każde jej dziecko – w sumie 1800 zł rocznie. – Ta wiadomość zupełnie nas dobiła. Teraz nie mamy najmniejszych szans na zjednoczenie naszej rodziny – załamuje ręce zrozpaczona kobieta. I trudno jej się dziwić, mając na uwadze taką bezduszność urzędników, którzy robią wszystko, by rodzinę utrzymać w rozdzieleniu. Oczywiście wszystkie instytucje zasłaniają się przepisami, których muszą się ściśle trzymać. Wystarczy jednak przyjrzeć się temu, ile kosztuje utrzymanie dzieci w ośrodku. Według ich rodziców miesięczny pobyt jednego podopiecznego ośrodka w Kijanach kosztuje ok. 3,3 tys. zł. Łatwo policzyć, że za troje dzieci pani Agnieszki płacimy miesięcznie (jako podatnicy) ok. 10 tys. zł. Gdyby choć połowę tej kwoty przyznać rodzinie z Różanki, bez problemu poradziłaby ona sobie ze wszystkimi warunkami postawionymi przez sąd. Urszula Rudko, dyrektor włodawskiego PCPR-u, wyjaśnia, że kierowana przez nią instytucja miała obowiązek wystąpienia o alimenty, jednak to sąd zdecyduje, czy do wniosku się przychyli. Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbędzie się w połowie września. (bm)