Zaduszki Majdankowskie 2019

Pracownicy Muzeum na Majdanku od lat kultywują tradycję wspominania w listopadzie osób związanych z KL Lublin – więźniów i tych, którzy im w różny sposób konspiracyjnie pomagali.

W tym roku w ramach cyklicznego wydarzenia jego uczestnicy, w towarzystwie przewodnika wybrali się 10 listopada na cmentarz przy ulicy Lipowej. Rozpoczęło się zbiórką przy bramie wejściowej do sektora rzymskokatolickiego najstarszej lubelskiej nekropolii. W jego trakcie odwiedzili groby więźniów Majdanka: m.in. lubelskiej aktorki Eleonory Frenkiel-Ossowskiej i autora wspomnień „Byłem numerem” Marcina Gryty, oraz tych, którzy nieśli im pomoc: Antoniny Grygowej, Satrurniny Malmowej, ks. Ignacego Żyszkiewicza, Wandy Szupenko oraz Jacka i Danuty Magierskich.

Choć obóz leżał poza granicami miasta, a jego władze dbały o izolowanie go od otoczenia, jego istnienia nie udało się ukryć przed lublinianami, zwłaszcza jego najbliższymi sąsiadami z pobliskich wsi. O funkcjonowaniu obozu wiedziało też podziemie, ale zbliżanie się do jego drutów było niebezpieczne – na zbudowanych na jego granicy wieżyczkach strażniczych czuwali uzbrojeni członkowie formacji kolaboracyjnych w służbie niemieckiej. Mimo to – już w styczniu 1942 r. – udało się nawiązać kontakt z więźniami obozu Saturninie Malmowej.

Prowadziła ona obserwację obozu, znosząc obelgi i groźby strażników. Udało jej się poznać zatrudnioną przez Niemców Polkę, która pośredniczyła w nawiązaniu kontaktu z osadzonymi. Liczba osób, którym pomagała Malmowa, systematycznie rosła, toteż wciągnęła do współpracy lubelskich lekarzy, aptekarzy, właścicieli sklepów i innych chętnych do pomocy. Były wśród nich m.in. Elżbieta Lauber-Krzyżewska, ps. „Córcia”, „Szarotka” i Antonina Grygowa, ps. „Ciotka” – Saturninę Malm nazwano zaś „Mateczką”. Okazała się nią dla młodej Żydówki, którą ukrywała we własnym domu.

Antonina Grygowa była właścicielką piekarni, którą prowadziła razem z mężem. Od 1943 r. dostarczała więźniom Majdanka paczki z żywnością, lekami, odzieżą i grypsami, a do obozu – chleb z własnej piekarni. W paczkach były też niedostępne w obozie materiały piśmienne. Do współpracy zaangażowała swoje trzy córki. Wdzięczni podopieczni w słanych z obozu grypsach nazywali ją „Ciotką Antoniną” lub „Mateczką”. Paczki wysyłała także do obozów koncentracyjnych w Rzeszy oraz obozów jenieckich. Ukryła też i przechowała dwie młode Żydówki.

Ksiądz Ignacy Żyszkiewicz, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w pobliskiej wsi Dziesiąta, zaangażował się w prace PCK, któremu wiosną 1943 r. Niemcy umożliwili działalność na terenie obozu –wysyłał paczki żywnościowe, w których były też dewocjonalia i konsekrowane komunikanty. Wdzięczni więźniowie wykonali dla niego różaniec z chleba, obecnie prezentowany na muzealnej ekspozycji.

Nauczycielka Wanda Szupenko działała w strukturach wywiadu ZWZ– AK w komórce „Sahara”. Jej celem było zdobywanie informacji o życiu więźniów Majdanka, otaczanie ich opieką materialną (paczki, pieniądze), dokumentowanie zbrodni. Sama wysyłała paczki kilkudziesięciu więźniom obozu.

Stanisław Jacek Magierski – z wykształcenia farmaceuta, z zamiłowania fotograf, podczas wojny w AK, dzięki swojej pasji zrobił, mimo nieustannej obserwacji, przeznaczone dla polskiego podziemia odbitki z kliszy przyniesionej do wywołania przez SS-mana z Majdanka, dokumentującej popełniane tam zbrodnie. Po wyzwoleniu Majdanka wykonał też serię zdjęć uwieczniających obozowe realia. JD