Zagadka w kredzie

Chełmscy naukowcy szykują się do niecodziennych badań. Chodzi o eksplorację nieznanego wcześniej korytarza podziemi kredowych. Odkryto go przypadkiem, zalegało w nim szambo.

Korytarz odkryto podczas budowy instalacji ciepłowniczej, na dziedzińcu jednej z kamienic w okolicach pl. Łuczkowskiego. Pracownicy MPEC natrafili na przykrytą betonowym kręgiem studnię, w której gromadziły się ścieki i woda. Studzienka nie figurowała w ich planach i nie była podłączona do sieci kanalizacji sanitarnej. Studnia wyryta była w kredzie. O odkryciu poinformowano Stanisławę Rudnik – szefową chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie oraz Stanisława Gołuba – chełmskiego archeologa. Okazało się, że jest to pionowy szyb prowadzący do nieznanego dotąd naukowcom odcinka podziemnej kopalni kredy. Służby miejskie poprowadziły instalację ciepłowniczą, omijając studzienkę. Odcięto od niej dopływ ścieków, które przez długi czas w niej zalegały. Archeolodzy za pomocą kamerki inspekcyjnej ustalili, że odkryty szyb to dobrze zachowany korytarz kredowy, prowadzący w kierunku ul. Gdańskiej i cerkwi. Archeolodzy czekają do wiosny, aby móc przeprowadzić w nim badania archeologiczne. Kiedy ostatni raz odkryli właz studzienki studnia była osuszona i nie gromadziły się w niej ścieki. Naukowcy chcą teraz sprawdzić, dokąd prowadzi korytarz. Sprawa jest ciekawa, bo dotąd wiadomo było, że podziemia kredowe ciągną się do granic dawnych murów obronnych, a najwięcej było ich wzdłuż ulicy Lubelskiej i centrum miasta. Niespodzianką i zaskoczeniem dla chełmskich naukowców było to, że od nowo odkrytej studni odchodzą chodniki prowadzące tak daleko od centrum miasta. Na razie za wcześnie, aby mówić, czy korytarz będzie udostępniony do zwiedzania.
– Badania nieznanego korytarza podziemi planujemy wkrótce, gdy pozwoli na to pogoda – mówi S. Gołub. (mo)