Zakleszczyła rączkę w automacie

Niezwykle pracowity tydzień mieli włodawscy strażacy. Wyjeżdżali do kilku pożarów – ściernisk, lasu, śmieci i budynku gospodarczego, z jeziora wyławiali martwego dzika, otwierali drzwi do mieszkania, którego właściciel popełnił samobójstwo. W końcu pomogli małej dziewczynce, której rączka zakleszczyła się w automacie do zabawy.

Zaczęło się w poniedziałek (28 sierpnia), kiedy to przy ul. Przemysłowej we Włodawie, na terenie dawnej mleczarni, paliły się śmieci. Na miejscu okazało się, że są to stare ubrania w bardzo dużych ilościach. Identyczne zgłoszenie strażacy otrzymali w czwartek (31 sierpnia). Tym razem na miejsce wezwali ich policjanci. – Od mieszkańców okolicznych bloków otrzymaliśmy informację, że na placu po byłej mleczarni palą się śmieci, które wydzielają nieznośny dym – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Na miejscu mundurowi zatrzymali mężczyznę, który je podpalił. Włodawianin został ukarany mandatem w wysokości 500 zł, a ognisko ugasili strażacy – dodaje pani rzecznik. Sprawa może mieć drugie dno, bo ubrania na plac były podobno zwożone ciężarówką, a kłódka zabezpieczająca ten teren była zerwana.
W środę (30 sierpnia) policja, straż i pogotowie zostały wezwane na ul. Tysiąclecia Państwa Polskiego. Rodzina trzydziestokilkuletniego mieszkańca Włodawy zawiadomiła służby, że mężczyzna może chcieć popełnić samobójstwo. Niestety, zgłoszenie okazało się spóźnione, bo po wejściu do lokalu znaleziono jego zwłoki. Mężczyzna powiesił się. Lekarz pogotowia stwierdził, że do śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie i prokurator nie zdecydował się na zlecenie sekcji zwłok. Ciało zostało wydane rodzinie.
Tego samego dnia strażacy musieli wyjeżdżać do trzech pożarów. Paliły się lasy w Sobiborze i Hannie oraz drewniany budynek gospodarczy w Orchówku.
W czwartek (31 sierpnia) Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Lublinie wezwał strażaków z PSP we Włodawie do pomocy w wyłowieniu z jeziora Rogóźno martwego dzika (czyżby kolejny przypadek ASF?). Wieczorem tego samego dnia strażacy wzięli udział w akcji, która dała im najwięcej satysfakcji – uratowali rączkę małej dziewczynki. 6-letnie dziecko bawiło się na jednym z automatów ustawionych w Okunince. Była to bujana maszyna na monety. W pewnej chwili dziewczynka tak nieszczęśliwie włożyła rączkę w automat, że ta zakleszczyła się. Obsługa nie mogła poradzić sobie z uwolnieniem, więc na miejsce wezwano strażaków. Ci, przy użyciu hydraulicznego rozpieraka zdołali oswobodzić dziecko. Pogotowie natychmiast zabrało dziewczynkę do włodawskiego szpitala. (bm)