Zakonnica na dachu, cielak bez pasów

Policjanci pamiętają wiele interwencji z udziałem zwierząt, ale to, co zrobił mieszkaniec gminy Urszulin było dla nich wielkim zaskoczeniem. Mężczyzna wiózł swoim Audi najprawdziwszego cielaka, którego posadził na tylnej kanapie. Kłopoty może mieć też zakonnica, która podróżowała przez centrum Okuninki na dachu samochodu.

We wtorek (11 lipca) około godziny 20.30 policjanci z komisariatu w Urszulinie, patrolujący Załucze Stare, zatrzymali do kontroli drogowej Audi 80. Ich uwagę zwróciły bardzo zaparowane tylne szyby samochodu. Gdy auto zjechało na pobocze, a do 50-letniego kierowcy podeszli mundurowi, zaczęli przecierać oczy ze zdumienia. Okazało się bowiem, że na tylnej kanapie rozsiadł się spory cielak. Zwierzę oczywiście nie miało zapiętych pasów bezpieczeństwa, było za to uwiązane sznurkiem do zagłówka fotela. – Kierowca tłumaczył, że po prostu nie miał jak przewieźć cielaka, więc postanowił wykorzystać do tego auto – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Mężczyzna w dalszą podróż do domu z młodą krową musiał udać się już pieszo, bo policjanci zabronili mu dalszej jazdy, a za nieodpowiedni przewóz zwierzęcia ukarali go mandatem – dodaje pani rzecznik.
Z kolei w piątek (14 lipca) do sieci ktoś wrzucił zdjęcia zakonnicy, która na dachu Pontiaca jedzie sobie przez centrum Okuninki. Na fotografiach doskonale widać numery samochodu, więc włodawscy policjanci nie będą mieli większego problemu z ustaleniem, kto siedział za jego kierownicą. (bm)