Zalew problemów

Urzędnicy z gminy Kamień szukają chętnego do dzierżawy zalewu w Natalinie, który przejąłby kwestie związane z wędkowaniem. Zainteresowanych na razie brakuje. A wójt Roman Kandziora nie chce wydawać pieniędzy na kasę fiskalną, niezbędną od nowego roku do rejestracji opłat za wędkowanie.

Zbiornik w Natalinie jest własnością gminy. Wykorzystywany jest jako kąpielisko i łowisko. Gmina opłaca ratowników, dba plażę i czystość wokół zalewu. Jego utrzymanie w sezonie letnim to koszt około 18 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze obkaszanie, czyszczenie tzw. rowów opaskowych i systematyczne przeglądy. Zbiornik jest zarybiany, więc gmina pilnuje też formalności związanych z wydawaniem kart wędkarskich i opłatami za połów ryb. Na ostatniej sesji wójt Roman Kandziora poinformował radnych, że zmieniają się przepisy i od przyszłego roku opłaty za wędkowanie nie będą już przyjmowane w kasie gminy, bo trzeba by było przeszkolić pracownika i zaopatrzyć go w kasę fiskalną. Wójt nie chce wydawać na to kilku tysięcy złotych, dlatego wędkarze opłaty będą musieli uiszczać w banku. W trakcie sesji rozgorzała dyskusja na temat zbiornika w Natalinie. Wójt oznajmił, że chętnie go wydzierżawi, ale zainteresowanych brakuje.

– Gmina nadal zajmowałaby się kąpieliskiem, ale chcielibyśmy powierzyć komuś gospodarkę rybną, czyli kwestie związane z zarybianiem, udostępnianiem kart do odłowu i tylko to byłoby przedmiotem umowy między gminą a ewentualnym zainteresowanym – mówi wójt Kandziora. – Stowarzyszenia działające w gminie Kamień nie chcą się tego podjąć. Podjęliśmy rozmowy z Polskim Związkiem Wędkarskim, ale nie wiem, jakie będzie jego stanowisko w tej sprawie. Nie zamierzam wydawać kilku tysięcy złotych na kasę fiskalną i koszty pracownika. (mo)